Poznaj nasz 6-dniowy plan zwiedzania południowej Czarnogóry, który skupia się na jeziorze Szkoderskim i zatoce Kotorskiej. Łączy on spokojne eksplorowanie południa Czarnogóry, rejsy po jeziorze i zatoce z wizytami w ciekawych miejscach również tych z listy UNESCO. Jest idealny dla osób, które w swoich podróżach lubią miksować naturę z historią.

Dlaczego południowa Czarnogóra?

Region oferuje dobre połączenia drogowe między atrakcjami, a te z kolei nie wymagają trekkingów górskich (jeśli ich nie lubisz, albo z jakiegoś powodu musisz sobie trekkingi odpuścić), co jest już bardziej typowym powodem wizyty w północnej części kraju. Jeśli lubisz spędzać czas nad wodą to jest to kolejny powód by dodać południową część Czarnogóry do listy kierunków podróżniczych.

Pavlova Strana, jezioro Szkoderskie, Czarnogóra
Pavlova Strana, jezioro Szkoderskie, Czarnogóra

Kiedy jechać do Czarnogóry?

Wiosna lub jesień to świetny czas na zwiedzanie południowej Czarnogóry przy przyjemnej pogodzie (jesienią pogoda jest cały czas idealna na krótkie spodenki i T-shirty) i bez wakacyjnych tłumów.

Dzień 1 – widokowy przejazd nad jezioro Szkoderskie

Odbiór samochodu i przejazd z Podgoricy w kierunku jeziora Szkoderskiego. Nie spieszymy się w trakcie tego przejazdu. Celowo wybieramy dłuższą drogę, ale jakże malowniczą – jedziemy przez punkt Pavlova Strana. Najpierw trochę serpentyn, a potem ów punkt z przecudnym widokiem na jeden z kanałów jeziora Szkoderskiego. W tym miejscu znajduje się restauracja ze stolikami z widokiem właśnie na jezioro, więc można tutaj zaplanować obiad po przylocie. Miejsc parkingowych nie ma za wiele, dodatkowo trasa ta bywa wybierana również przez autokary więc należy liczyć się z nagłym tłumem w punkcie widokowym – na szczęście postój autobusu jest krótki.

Pavlova Strana, jezioro Szkoderskie, Czarnogóra
Pavlova Strana, jezioro Szkoderskie, Czarnogóra

Jadąc dalej w kierunku Virpazar mijamy jeszcze kilku punktów, przy których warto zrobić sobie krótki postój, ale jednak ten przy Pavlova Strana trudno przebić. Warto natomiast zatrzymać się w urokliwej kawiarence Macalov Brijeg – cudny widok, intymniej, można napić się kawy lub czegoś zimnego.

Dojeżdżając do Virpazar zauważamy cały ciąg stoisk sprzedających wycieczki po jeziorze. My mamy już rejs umówiony z właścicielem apartamentu, w którym się zatrzymujemy, ale warto wiedzieć, że tutaj można taki rejs ogarnąć nawet na ten sam dzień. Rejsy odbywają się przez cały dzień, ale najbardziej klimatyczne są te o wschodzi słońca, gdy na jeziorze jest mniej ludzi a lokalna fauna nudzi się do życia bądź o zachodzie słońca, które romantycznie rozświetla jezioro.

Nad jeziorem Szkoderskim ofert noclegowych jest dużo – od hoteli po prywatne apartamenty.

Jezioro Szkoderskie, Czarnogóra
Jezioro Szkoderskie, Czarnogóra

W Virpazar jest kilka restauracji, w których między innymi można spróbować lokalnego przysmaku, którym jest smażony karp. My możemy polecić restaurację Boat restaurant Silistria, która mieści się na drewnianej łajbie.

smażony karp w Boat restaurant Silistria nad jeziorem Szkoderskim, Czarnogóra
smażony karp w Boat restaurant Silistria nad jeziorem Szkoderskim, Czarnogóra

Dzień 2 – poranny rejs po jeziorze Szkoderskim, przejazd widokowy wzdłuż jeziora drogą P16, powrót przez Stari Bar

Dzień zaczynamy od rejsu po jeziorze Szkoderskim, który organizuje nam właściciel apartamentu, w którym się zatrzymujemy. Przewozi nas swoim autem w miejsce, w którym zacumowaną ma swoją łódź i proponuje jedną z dwóch tras do wyboru – wzdłuż wybrzeża w kierunku Albanii, albo kanałami. Wybieramy opcję drugą, która okazuje się świetnym wyborem. Kanały jeziora są zamieszkałe przez różne gatunki ptaków, które mamy okazję obserwować podczas rejsu, niektóre po raz pierwszy w życiu na żywo.

Jeśli preferujesz zachody słońca taki rejs możesz zaplanować jeszcze pierwszego dnia lub na koniec drugiego dnia.

Po 2-godzinnym rejsie wracamy do apartamentu na śniadanie. Musimy się też nieco ogrzać, bo mimo iż generalnie w trakcie naszego pobytu w Czarnogórze było gorąco, to poranki na jeziorze są rześkie, więc warto mieć ze sobą cieplejszą bluzę.

Po ogrzaniu się ruszamy w drogę wzdłuż jeziora – jedziemy bardzo malowniczą trasą P16 w kierunku granicy z Albanią, cały czas mając jezioro po naszej lewej stronie. Nie jest to popularna trasa i mijamy na niej zaledwie kilka aut, co czyni tę wycieczkę jeszcze przyjemniejszą.

Polecam postój w Livari (Ljare) Viewpoint, gdzie można napić się kawy bądź czegoś orzeźwiającego z fantastycznym widokiem na jezioro. Został tu przygotowany parking na kilka samochodów a nawet jeden domek do wynajęcia.

Punkt graniczny między Czarnogórą a Albanią
Punkt graniczny między Czarnogórą a Albanią

Dojeżdżamy do miejsca dawnego punktu granicznego i zaczynamy zjeżdżać na południe, za cel obierając sobie Stari Bar. Podjeżdżamy najbliżej jak się da alei prowadzącej do ruin starego miasta. Przechodzimy przez mury, gdzie kupujemy bilety wstępu i samodzielnie zwiedzamy historyczne centrum miasta Bar. Nie jest to duża powierzchnia, ale nie ma potrzeby się spieszyć. Wchodzimy na cytadelę, przemykamy między ruinami dawnych pałaców, fotografujemy wieżę zegarową.

Na noc wracamy nad jezioro Szkoderskie.

Na obiad polecamy karczmę Konoba Bedem pod murami historycznej części Starego Baru, która w ofercie ma zarówno dania mięsne jak i owoce morza.

Dzień 3 – punkt widokowy na Sveti Stefan, Budva, Kotor

Tego dnia opuszczamy jezioro Szkoderskie i przenosimy nad zatokę Kotorską, gdzie spędzimy kolejne 3 noce. Dojazd nad zatokę zajmuje nam jednak większą część dnia, bo po drodze zatrzymujemy się na punkcie widokowym na Sveti Stefan i w Budvie.

Sveti Stefan, Czarnogóra
Sveti Stefan, Czarnogóra

Sveti Stefan to wyspa połączona z lądem sztuczną groblą. Niemalże w całości jest zabudowana a czerwone dachy tej zabudowy wyglądają bardzo malowniczo. Obecnie wyspa dostępna jest tylko dla mieszkańców zlokalizowanego na niej luksusowego hotelu i nie można na nią ot tak sobie wejść. A najlepiej prezentuje się właśnie z góry, więc warto zatrzymać się na punkcie widokowym.

W Budvie zwiedzamy stare miasto i cytadelę. W mieście jest też duży wybór restauracji i kawiarni (zarówno w murach historycznego miasta jak i poza nimi) więc to dobre miejsce, by zaplanować posiłek.

Nad Zatokę Kotorską dojeżdżamy w godzinach popołudniowych. Tego dnia planujemy chill na pomoście naszego apartamentu, ale wcześniej postanawiamy zjeść owoce morza w jednej z farm ostryg. Takich farm nad zatoką jest sporo – oznaczone są zarówno na mapach Google jak i szyldami ustawionymi przy drodze, trudno więc przegapić okazję na zjedzenie świeżych małż czy krewetek.

Świeże małże na jednej z farm ostryg nad zatoką Kotorską, Czarnogóra
Świeże małże na jednej z farm ostryg nad zatoką Kotorską, Czarnogóra

Travel Tip:

Wzdłuż wybrzeża jest sporo prywatnych apartamentów, które są świetną opcją noclegową. Zazwyczaj dysponują prywatnym pomostem nad zatoką, z miejscami do opalania i bezpośrednim zejściem do wody. Jest tu też troszkę intymniej i ciszej niż przy głównej drodze.

Dzień 4 – Kotor, rejs po zatoce Kotorskiej, wieczorny spacer po miasteczku Perast

Dzień zaczynamy od zwiedzania historycznej części Kotoru (UNESCO). Wejście za mury miasta możliwe jest przez jedną z bram – od strony zatoki Sea Gate, od północy River Gate i od południa wejście przy bastionie. Po przejściu przez bramy czeka cię labirynt klimatycznych uliczek, które spotykają się na kilku placach wewnątrz starego miasta. Jest również możliwość spaceru po murach miejskich, z których labirynt owych uliczek możesz oglądać z góry.

Popołudnie spędzamy na 3-godzinnym rejsie po zatoce Kotorskiej. Nam rejs umówiła nas właścicielka apartamentu a łódź odebrała nas wprost z jej prywatnego pomostu. Natomiast w Kotorze w porcie naprzeciwko głównej bramy do historycznego miasta można taką wycieczkę ogarnąć samodzielnie.

Zdecydowaliśmy się na najpóźniejszą godzinę rejsu, gdyż dzięki temu kończyliśmy go o zachodzie słońca, obserwując z wody jak to chowa się za okalającymi zatokę szczytami.

Rejs obejmuje takie punkty jak wizyta na sztucznej wyspie Matki Bożej na Skale – Gospa od Škrpjela (mieliśmy tutaj wystarczająco czasu, aby wejść do wnętrza kościoła), dawny tunel okrętów podwodnych marynarki wojennej Jugosławii i Blue Cave (tutaj był czas na kąpiel w jaskini). Udało nam się również spotkać parę delfinów.

Po zachodzie słońca jedziemy na spacer po klimatycznym Peraście, którego zabudowa pochodzi jeszcze z okresu panowania Republiki Weneckiej. Perast jest niedużą miejscowością, którą można zwiedzić w czasie niespiesznego spaceru główną promenadą wzdłuż wybrzeża. Tutaj też do wyboru jest sporo restauracji i lodziarni. Z Perastu odbywają się rejsy na wyspę Matki Bożej na Skale.

W ciągu dnia może być tu bardzo gwarnie, ale wieczór okazał się świetną porą na spacer. Perast jest bardzo klimatyczny i dzisiaj nie darowałabym sobie gdybym odpuściła wizytę tutaj.

Perast - widok od strony zatoki, Czarnogóra
Perast – widok od strony zatoki, Czarnogóra

Travel tip:

Nie wjedziesz na teren Perastu jeśli tam nie nocujesz. Auto trzeba zostawić na parkingu na końcu lub początku miasta – niestety miejsc parkingowych nie ma wiele. Jeśli chcesz skorzystać z rejsu na wyspę to przy głównej drodze znajdują się miejsca parkingowe firm przewożących turystów na ową wyspę. Z szyldów reklamowych wynikało, że parkowanie jest w cenie biletu rejsu.

Nad zatoką możemy polecić restaurację Gospar – byłam bardzo zadowolona z grillowanej ośmiornicy.

Dzień 5 – Mauzoleum Piotra II Petrowicia-Niegosza, degustacja lokalnej szynki njeguski prsut, Cetynia

Piątego dnia udajemy się do Parku Narodowego Lovćen, a naszym celem tam jest Mauzoleum Piotra II Petrowicia-Niegosza usadowione na najwyższym dostępnym dla turystów szczycie gór Lovćen, którym jest Jezerski Verch.

Wybieramy drogę P1, która prowadzi serpentynami z fantastycznymi widokami na zatokę Kotorską. Zanim więc docieramy do mauzoleum zatrzymujemy się wielokrotnie, bo co punkt widokowy to ładniejszy widok.

Serpentyny nie są specjalnie trudne a droga jest dosyć szeroka, więc nie ma większego problemu z minięciem się aut jadących w przeciwnych kierunkach. Na drodze tworzą się jednak zatory, bo tę trasę lubią również autobusy wycieczkowe, które nieźle spowalniają ruch. Czy było to uciążliwe? Wcale, bo i tak co rusz zatrzymywaliśmy się na podziwianie widoków.

Do mauzoleum prowadzi ponad 460 schodów, a za budynkiem mauzoleum znajduje się platforma widokowa z niesamowitym widokiem na zatokę z jednej strony i na dolinę, gdzie znajduje się wieś Njeguši, słynąca z suszonej szynki njeguški prsut.

Travel tip:

Wejście do mauzoleum jest płatne, kasa znajduje się przed wejściem do tunelu ze schodami (ale pierwszą część schodów trzeba już pokonać do samej kasy 😉)

Na miejscu jest niewiele miejsc parkingowych, poza sezonem udało nam się wskoczyć na zwalniające się miejsce, ale nie chce sobie wyobrażać co się tutaj dzieje w sezonie.

Jest tutaj również restauracja, sklep z pamiątkami i toaleta.

Wjazd na teren Parku Narodowego Lovćen jest płatny, w odpowiednim momencie przy drodze zauważysz ustawiony samochód pracowników parku i mobilny punkt pobrań opłat – możliwa jest płatność kartą.

Wspomniana wyżej szynka jest naszym kolejnym punktem dnia. Z mauzoleum zjeżdżamy do wsi Njeguši. Przy głównej drodze przez miejscowość jest wiele punktów oferujących degustację lokalnej szynki, my kierujemy się do Konoba Batricevic-Njegusi. Tutaj właściciele przygotowują dla nas stół z widokiem na okolicę i szykują nam talerz degustacyjny szynki njeguški prsut i lokalnych serów. Proponują również lokalne wino, ale jako kierowcy musimy odmówić.

Degustacja njeguskiego prsuta w Konoba Batricevic-Njegusi, Czarnogóra
Degustacja njeguskiego prsuta w Konoba Batricevic-Njegusi, Czarnogóra

Jesteśmy tego dnia sami, ale ilość miejsc do siedzenia i parkowania sugeruje, że w sezonie potrafi być tu gwarno.

Po jakimś czasie właściciel zaprasza nas do suszarni, gdzie opowiada nam jak wygląda każdy etap procesu produkcji szynki i pokazuje nam dojrzewające obecnie kawałki mięsa. Mamy też możliwość kupienia paczkowanej plastrowanej szynki, co uznajemy za świetny pomysł na kolację w apartamencie.

Dojrzewające szynki w Konoba Batricevic-Njegusi, Czarnogóra
Dojrzewające szynki w Konoba Batricevic-Njegusi, Czarnogóra

Po degustacji okazuje się, że mamy jeszcze sporo dnia przed sobą, więc zamiast wracać nad zatokę udajemy się do Cetyni. Podczas spaceru deptakiem mijamy kilka zabytkowych kamienic i Monaster Narodzenia Matki Bożej.

Dzień 6 – Podgorica i powrót

Ostatniego dnia znad zatoki Kotorskiej udajemy się do Podgoricy podziwiając po drodze widoki. Zostawiamy sobie niedużą rezerwę czasową przed zwrotem auta na wizytę w stolicy Czarnogóry. Nie ma tu jednak wiele do zobaczenia i nie jest wielką stratą pominięcie Podgoricy w planach zwiedzania. A już na pewno nie powinna być ona kierunkiem samym w sobie. W Podgoricy oglądamy trochę architektury brutalizmu, betonowy Plac Republiki, XVII-wieczną turecką wieżę zegarową (sahat kula) czy kamienny Stary Most nad Ribnicą.

Stary Most nad Ribnicą, Podgorica, Czarnogóra
Stary Most nad Ribnicą, Podgorica, Czarnogóra

W Podgoricy polecamy restaurację Lupo di Mare, gdzie zjedliśmy świetną grillowaną ośmiornicę.

Grillowana ośmiornica w Lupo di Mare w Podgoricy, Czarnogóra
Grillowana ośmiornica w Lupo di Mare w Podgoricy, Czarnogóra

6 dni w południowej części Czarnogóry dały nam możliwość poznania nieco kraju, zobaczenia ciekawych miejsc historycznych i przyrodniczych, ale nie były przeładowane więc czas ten spędziliśmy niespiesznie i wypoczęliśmy. Jesteśmy też bardzo zadowoleni od strony kulinarnej, bo Czarnogóra oferuje fantastyczny wybór owoców morza i ryb, ale również świetne mięsa.


Perast - widok od strony zatoki, Czarnogóra
Perast – widok od strony zatoki, Czarnogóra

Write A Comment