Ha Long Bay w grudniu

0

Zobaczenie na własne oczy Ha Long Bay było podróżniczym marzeniem. W grudniu jednak byłam w stanie odpuścić sobie to miejsce – spodziewałam się wiecznej mgły i zimna które ciągnie od wody. Nie chciałam aby powtórzyła się historia z Zhanghijaije, kiedy to przez 3 dni większość czasu spędziliśmy w hotelu oczekując aż przestanie padać (a kiedy już przestawało, to mgła była tak gęsta, że nie widzieliśmy tych zjawiskowych jakby uwieszonych w powietrzu skał – po prostu nie widzieliśmy nic). Plan na Wietnam był następujący – lądujemy w Hanoi bo tak było taniej i jak najszybciej uciekamy w kierunku południa, czyli tam gdzie ciepło. Szkoda mi jednak zrobiło się Ha Long Bay (bo nie wiem czy jeszcze kiedyś przyjadę do Wietnamu, a dla samej zatoki biletów bym nie kupiła). Z moich dwóch obaw sprawdziła się jedna – zimno na łodzi, zimno w pokojach hotelowych (a spaliśmy w dwóch), zimno wieczorami, bo w ciągu dnia w miasteczku prawie 20 stopni. Mgły nie było. Była ładna widoczność. Chociaż słońca też nie było, co akurat widać na zdjęciach.

Ha Long Bay

Rejs po zatoce był głównym punktem i nie nastawialiśmy się na nic więcej. Jako bazę wybraliśmy wyspę Cat Ba, na której kupiliśmy rejs w lokalnym biurze turystycznym (Cat Ba Green Trail Travel, koszt: 450 000 vnd/os, ok. 19 dolarów). Wtedy też dowiedzieliśmy się, że zatoka Lan Ha znajdująca się na południowym-wschodzie od wyspy jest zarządzana przez inną prowincję, a zatoka Ha Long przez inną. I podobno dlatego, nasz rejs miał obejmować głównie Lan Ha, a z samej Ha Long jedynie fragment. Nam pasowało.

Pływająca wioska / Floating village, Lan Ha Bay

Plan wycieczki wszystkie opuszczające port Beo łodzie miały ten sam. Najpierw długi rejs w kierunku Halong Bay, po drodze zahaczając o rybne wioski na wodzie.

Pływająca wioska / Floating village, Lan Ha Bay

Unoszące się na wodzie domostwa mijamy już po wyjściu z portu. Ja widzę je po raz pierwszy, więc spust migawki lata jak szalony. Tutaj też toczy się normalne codzienne życie – ktoś wiezie zakupy, pies szczeka, kobieta robi pranie, kot leniwie przechadza się między rybimi siatkami. Nie widzę dzieci, ale dopytuję naszego opiekuna łodzi i dowiaduję się, że codziennie o 6 rano podpływa tutaj specjalna łódź, która zgarnia dzieciaki do szkoły.

Pływająca wioska / Floating village, Lan Ha Bay

Pływająca wioska / Floating village, Lan Ha Bay

Pływająca wioska / Floating village, Lan Ha Bay

Pływająca wioska / Floating village, Lan Ha Bay

Dopływamy do Halong Bay i nasz opiekun wskazuje nam formy skalne, na które powinniśmy zwrócić uwagę. Halong Bay to podobno blisko 2000 wysepek i skał wystających wprost z wody. Lan Ha jest mniejsza i liczy ich około 300.

Ha Long Bay
Ha Long Bay

Ha Long Bay

Następnie cumujemy w jednej z malowniczych zatok, w której latem można popływać. Tutaj też jemy obfity lunch (w cenie rejsu).

Ha Long Bay

Kolejny przystanek jest przy małej farmie rybnej w Hang Ca, gdzie większość grupy wsiada w kajaki i udaje się na oglądanie jaskiń (Bat Cave, Dark Cave, Bright Cave, ok. 1,5 godz.). My zostajemy.

Ha Long Bay

Ha Long Bay

Latem byłby przystanek na kąpiel, ale przypominam, że jesteśmy tu w grudniu. Omijamy więc ten punkt programu i lądujemy na Monkey Island. Jak wskazuje nazwa, żyją tu małpki, które mam wrażenie odprawiają popisówkę przed turystami.

Monkey Island / Lan Ha Bay, Wietnam

My wbiegamy na punkt widokowy, który znajduje się na jednym ze wzgórz. Ja na sam szczyt nie docieram, ale jestem prawie prawie. Radzę wziąć lepsze buty niż tenisówki – nie ma wyraźnie wyznaczonego szlaku, kamienie są śliskie, chwilami bywa ciężko. W mojej grupie kilka dygających par nóżek i szlochy ze strachu się zdarzyły.

Monkey Island / Lan Ha Bay, Wietnam

Zatoka nie powaliła mnie, ale nie dlatego, że nie jest tutaj ładnie. Bo jest. Jest bardzo malowniczo. Jest nawet dosyć spokojnie jak na kilkanaście pływających w tym czasie łodzi wycieczkowych. Przypominam też, że jesteśmy tutaj w grudniu, na łodzi jest dosyć zimno więc większość z nas ponad połowę rejsu spędza na dolnym pokładzie. Nadal uważam, że grudzień nie jest najlepszą porą na odwiedzenie tego miejsca i powinnam była posłuchać intuicji.

Pamiętam też jak bardzo zachwyciłam się widokiem podobnych skał wapiennych w Chinach. Jak nie mogłam przestać ich fotografować podczas rejsu po rzece Li. I między innymi właśnie dlatego nie odurzyłam się widokami w Halong Ba czy Lan Ha Bay – bo ja już podobne skały widziałam. Myślę, że gdybym nie była nad rzeką Li, przeżywałabym dzisiejszy dzień jak wtedy.

Jak się dostać na Cat Ba z Hanoi?
Z Hanoi na wyspę jeździ kilka firm przewozowych, a bilety można kupić m.in. poprzez portal baolau.com, tak jak zrobiliśmy też my. Odjazd jest spod biura firmy. My w kierunku Cat Ba jechaliśmy z Interbus Lines, który odbiera swoich klientów spod hotelu o ile mieszkają oni w dzielnicy Hoan Kiem. Autobus zawiózł nas do Haiphong, gdzie przesiedliśmy się na prom. Po krótkim rejsie na wyspie czekał na nas kolejny autobus tej firmy, który rozwiózł klientów po hotelach.
Bilet powrotny mieliśmy kupiony u innego przewoźnika – Cat Ba Express. Zasady takie same jak w poprzednią stronę.

Ile kosztuje rejs po zatoce?
450 000 vnd/os (ok. 19 dolarów)

Ile trwa rejs po zatoce?
W naszej opcji, czyli 1 dzień bez noclegu to 9 godzin na wodzie, od 8:00 do 17:00 (w grudniu około godzinę krócej – bo nie chcieliśmy pływać 😊 ).

Cat Ba nie oferuje nic specjalnie ciekawego i nie ma sensu zostawać tutaj dłużej. Jest wprawdzie park narodowy na wyspie i można wybrać się na trekking nawet w kilka miejsc. Są też plaże, więc latem w ciągu dnia można się powygrzewać na piasku. Wieczorem to typowe nadmorskie miasteczko, wypełnione barami i restauracjami, w których zabija się wieczorny czas w oczekiwaniu na jutro. Same bary i restauracje raczej nie zachęcające, i mimo iż mamią klientów świeżymi owocami morza w wystawionych na ulicy akwariach, to jedzenie takie sobie (a można nawet biegającego szczura wypatrzeć). Więc czy jest sens tutaj siedzieć? Prawdę mówiąc zastanawiam się czy opcja wykupienia wycieczki z Hanoi, w ramach której odbiorą was z hotelu, spędzicie w zatoce dzień, a potem do tego hotelu was odstawią nie jest wystarczająca.

Pływająca wioska / Floating village, Lan Ha Bay

Pływająca wioska / Floating village, Lan Ha Bay

Pływający minimarket
Pływający minimarket

Partnerem technologicznym naszej podróży po Wietnamie jest:

Skomentuj, dyskutuj, wpisz swoje własne wrażenia