Wynajęcie samochodu w Azerbejdżanie jest równie proste jak na całym świecie. Jeśli nie wypożyczacie pojazdu z międzynarodowych sieci, to na pewno warto poczytać opinie o wypożyczalniach i nie pchać się tam, gdzie ocen negatywnych jest dużo, bo przecież umowę i tak podpisujecie na prawie lokalnym, nawet jeśli jest po angielsku a niespodzianek lepiej unikać. Nas zaskoczyła tylko dodatkowa opłaca za mycie samochodu, choć była na formularzu. Wiecie, takie małe druczki. No może jeszcze to, że w samochodzie świeciła się kontrolka „check engine” i mocy miał ledwo ledwo. Zapytajcie zatem o opłaty dodatkowe, zakres ubezpieczenia (lusterka i opony w ubezpieczenie i tak nie wejdą), dla własnego spokoju i poczucia prywatności zapytajcie też, czy śledzą was GPSem. Nas śledzili o czym dowiedzieliśmy się oddając auto trochę przez przypadek.

Drogi w Azerbejdżanie – rodzaje i ich stan

Jakość dróg w Azerbejdżanie jest dobra i miejscami dostateczna. To nie jest Polska po wielkich inwestycjach z siecią dróg S, ale to, co oferuje Azerbejdżan jest w zupełności wystarczające. Drogi, które są dziurawe są połatane. Nie jedzie się przyjemnie, ale nie ma wyrw, które przecinają opony lub wyrywają wahacze. Widzisz dużo łat, zwalniasz. Największe dziury występują w okolicach robót drogowych, np. przy frezowaniu asfaltu, tymczasowym moście i dojeździe do niego, czy na przerzutce ruchu na drugą nitkę, kiedy zaczyna się odcinek remontowany. Tu radziłbym uważać. Roboty drogowe często prowadzone są pod ruchem. Nowa nawierzchnia asfaltowa, rozściełarka asfaltu i walec na twoim pasie? A czemu nie. Nie ma natomiast wybrakowanych studzienek, wszystkie dekle kanalizacji są! To nie Gruzja gdzie można się naciąć na nieoznaczony brak włazu.

Azerbejdżan oferuje coś na kształt autostrad, czyli dwujezdniowe, dwupasmowe drogi między miastami. Są to jednak drogi, które pozwalają na przykład zawracać w poziomie, bez węzłów oraz drogi, przy których odbywa się czasem ruch lokalny (pod prąd, bo po co jechać dookoła) lub odbywa się handel i usługi. Są też drogi jednojezdniowe, nazwijmy je krajowe oraz lokalne. W zasadzie nie odbiega to niczym od tego co znamy, z wyjątkiem infrastruktury dodatkowej, np. polskiej znakozy (miliony znaków pionowych do wszystkiego), słupków itp.

Stacje benzynowe w Azerbejdżanie

Stacje są dostępne na każdym kroku, jest ich dużo i oferują w zasadzie te same ceny za paliwo niezależnie od miejsca i sieci (PB92, Diesel). Paliwo nalewa obsługa, możecie nie wysiadać i zapłacić przez okno. Płatność kartą jest w zasadzie powszechna.

Benzyna jest 3-razy tańsza niż w Polsce (1 litr = 1 manat / 2,5 zł, stan na czerwiec 2022).

Sianokosy na drodze, Azerbejdżan

Po Azerbejdżanie jeździ się powoli

Azerbejdżan walczy z piratami drogowymi setkami tysięcy fotoradarów. Serio. Nawet na autostradzie nie warto się rozpędzać, bo jeśli jest dopuszczone 110 km/h, to co kilka kilometrów jest radar. To samo na drogach lokalnych oraz w terenie zabudowanym. Szczęśliwie ograniczenie prędkości i sam radar zawsze są dobrze oznaczone. No i Azerowie nie szaleją zbytnio, choć czasem jakiś merc czy beemka siądzie na zderzaku i mruga jak Janusz na A2 między Warszawą i Łodzią.

Spowolnienie na drodze wymuszają też niespodziewani goście. Krowy spacerują przy jezdni albo po prostu się na niej wygrzewają zajmując jej całą szerokość. Nie jest to widok tylko dróg prowincjonalnych, ale zdarzyło się nam mijać krowy wędrujące „poboczem” dwujezdniowej drogi szybkiego ruchu.

Sporo jest też Policji i zwykłej i drogowej. Są typowo sowieckie posterunki DPS. Azerowie ostro przed policją się kłaniają i sporo widzieliśmy kontroli i tłumaczących się uniżenie kierowców.  Sami też zostaliśmy zatrzymani. Jednak polskie dzień dobry, obowiązkowe zdjęcie okularów przeciwsłonecznych aby nawiązać przyjazny kontakt wzrokowy, wyhamowało pana Policjanta, który zatrzymywał krzycząc coś przez szczekaczkę na radiowozie podczas zatrzymywania. Ksero dowodu rejestracyjnego sprawdził na odległość, a polskie prawo jazdy oglądał jednak dokładnie i kilkukrotnie porównywał mnie ze zdjęcia i z natury, po czym machnął ręką w geście „jechać”. Wypożyczalnia ostrzegała też, aby nigdy nic nie płacić policji bezpośrednio, tylko kazać wystawiać mandat na wypożyczalnię. Samych Azerów ponoć Policja traktuje ostro.

W Azerbejdżanie jeździ się z uwagą

Pomiędzy miastami jeździ się zatem dość komfortowo i spokojnie. Jest wręcz pustawo. Za to w miastach, a w zasadzie w Baku to jest już zupełnie inna jazda. Pamiętajmy, że pasy i ich liczba na danej jezdni to raczej luźna sugestia. Jeśli są pod semaforem trzy, to w sprzyjających warunkach ulica może pomieścić nawet siedem rzędów samochodów. Sygnalizacja świetlna jest raczej przestrzegana, choć czasem nie wiadomo które światło jest dla którego kierunku jeśli skrzyżowanie jest dziwnie skonstruowane. Ronda nie są czasem rondem i warto wypatrywać kto ma pierwszeństwo według znaków. My jesteśmy przyzwyczajeni do kombo – rondo i ustąp pierwszeństwa, ale pamiętajmy, że to wcale nie jest zasada. W Baku notoryczne wymuszane jest pierwszeństwo. Nie jest ono bardzo agresywne, ale wjazd do połowy skrzyżowania i tak zmusi cię to wyhamowania, na co czeka ten, który wymusza. Samochód ma bezwzględne pierwszeństwo przed pieszym, i jeśli zdarzy się jakiś nadgorliwiec, który puszcza pieszego na pasach, to natychmiast włącza awaryjne. Wiadomo, sytuacja nadzwyczajna. Pieszy z kolei, który przebiega przez jezdnie robi to z uwagą i najpewniej stanie tak, abyś mógł go minąć z zapasem pięciu centymetrów od lusterka. Dla waszego wspólnego bezpieczeństwa. Motory, motorynki, skutery są wszędzie i w każdym kierunku, ale zwyczajowo sami dbają o swoje bezpieczeństwo. Jadąc po Baku kontrolujemy cały czas sytuację z przodu, tyłu, lewej, prawej i powtarzamy cykl zarówno stojąc jak i jadąc, ponieważ sytuacja zmienia się dynamicznie. Ale tak naprawdę pamiętajmy, że nikt nie chce uszkodzić swojej maszyny, więc nawet jak wymusza, to też uważa i dlatego podsumuję, że jazda po Baku jest jak jazda po Warszawie. Agresywna, ale sprawna. Dla mnie normalna.

 

Podsumowując – nie bać się, brać samochód i być niezależnym.

Write A Comment