Uzbekistan, który w lutym 2019 roku zniósł wizy dla obywateli wielu państw w tym Polski, przechodzi aktualnie wiele zmian. Zmian, które sprawią, że ten kraj za kilkanaście lat nie będzie już dla nas, obywateli zachodniego świata tak egzotyczny a bardzo podobny do wszystkiego co już znamy. Z jednej strony mówimy o pojawiających się coraz to nowych udogodnieniach dla turystów i rozwijaniu się całej branży okołoturystycznej. Z drugiej strony w całym kraju prowadzone są inwestycje, które wkrótce sprawią, że każdy zakątek tego kraju będzie identyczny, zabraknie w nim tego lokalnego kolorytu i wyróżnika. Na przykład w takim Moynaku, miasteczku (wiosce!) na bardzo ale to bardzo dalekim zachodzie trwa budowa, w ramach której m.in. zbudowane zostały nowe muzeum morza i amfiteatr, których architektura jest jakby żywcem przeniesiona z Taszkentu – o samym Moynaku oraz o innych inwestycjach w tej mieścinie napiszę w odrębnym poście.

Chiwa, minaret Kalta Minor

Zmiany są tak dynamiczne, że informacje jakie znajdujecie obecnie w internecie czy nawet aktualizacja przewodnika Lonely Planet sprzed roku, są już mało aktualne. Prawdopodobnie to, co przeczytacie na tym blogu również niedługo może nie być aktualne. Ale zacznijmy od najbardziej widocznych zmian dla nas, turystów, dzięki którym podróżowanie po Uzbekistanie jest mega proste:

Wizy – zniesione zostały w lutym 2019 roku. W przypadku podróży samolotem dostajemy pieczątkę wjazdową w okienku na lotnisku, nam oficer straży granicznej nie zadał ani jednego pytania dotyczącego podróży. Na terenie Uzbekistanu możemy przebywać 30 dni bez wizy. Łatwo, szybko, bezboleśnie.
Deklaracje wjazdowe – czytałam przed przyjazdem, że jest obowiązek wypełnienia specjalnych formularzy wjazdowych oraz deklaracji ilości waluty wwożonej do kraju (a jeśli celnik zechce to sprawdzić i okaże się, że zadeklarowana ilość nie zgadza się z tym, co przewozimy w portfelu, należy liczyć się z surowymi karami). Z niczym takim nie spotkaliśmy się na lotnisku w Taszkencie – żadnych deklaracji i formularzy nie trzeba wypełniać (no chyba, że rzeczywiście macie coś do zadeklarowania). Jedynie przy wylocie zostaliśmy spytani czy posiadamy ze sobą więcej niż 2 000 dolarów na osobę. Sama zresztą sytuacja wyglądała trochę śmiesznie i mało poważnie, bo celnicy którzy do nas podeszli uśmiechali się od ucha do ucha, a zaczepka wyglądała jak nieśmiała próba zachęcenia klienta do wzięcia udziału w badaniu społecznym. Pośmialiśmy się z celnikami, że wszystko co wwieźliśmy wydaliśmy na miejscu i tyle było całego przesłuchania.
Obowiązek rejestracji – ten cały czas funkcjonuje i nawet na poszczególnych etapach podróży możecie zostać poproszeni przez obsługę hotelu o okazanie kwitków rejestracji z poprzednich miejsc noclegowych. Kwitki te trzeba zbierać, bo podobno trzeba je okazać przy wyjeździe. Podobno tak było, bo teraz jest już inaczej. My przy wylocie nie musieliśmy okazywać rejestracji – ani my ani wiele innych osób, których rozmowy na ten temat słyszałam w samolocie. Podsłuchałam natomiast, że ktoś został poproszony o okazanie rejestracji na granicy lądowej. Zalecam więc wciąż je zbierać, ale bez większego strachu o to, co będzie jeśli o jakimś kwitku zapomnicie.

hotelowa rejestracja

Fotografowanie stacji metra w Taszkencie – do niedawna było to zabronione pod groźbą kary. Od niedawna, a dokładnie od czerwca 2018 roku można już robić zdjęcia w taszkenckim metrze. Ba! Nawet nie trzeba tego robić z tzw. przyczajki, nie trzeba o to dopytywać ochrony metra. Pstrykacie ile wlezie, nikt wam nie zwróci uwagi. Chociaż może się zdarzyć, że przy wejściu do metra zobaczycie jeszcze naklejki o zakazie fotografowania (podejrzewam, że zapomniało się komuś je zdjąć).
A jest co fotografować, a na pewno jest co oglądać. Warto więc będąc w Taszkencie kupić bilet na metro (jedyne 1200 sum) i wysiąść na kilku stacjach – jestem pewna, że nie przejdziecie obojętnie obok płaskorzeźb ściennych, kolumn, żyrandoli… każda stacja jest inna.

stacja metra w Taszkencie
stacja metra w Taszkencie

Sprzęt nagrywający – czytaliśmy, że jest ograniczenie ilości sprzętu nagrywającego jaki można wwieźć do Uzbekistanu i wynosi 3 na osobę. Trochę się tego obawialiśmy, bo jak będzie interpretowany telefon? I jak w związku z tym liczyć? Z telefonem czy bez? Otóż o to również nikt nas nie zapytał.
Nie wiem jak jest z dronem, bo takiego nie posiadamy. Odnośnie dronów pojawiają się informacje, że aby nim nagrywać trzeba mieć specjalne pozwolenie, o które staranie się trwa nawet kilka miesięcy. W Uzbekistanie widziałam w użyciu dwa drony.
Pieniądze – o pieniądzach słyszałam, że oficjalny kurs wymiany jest mało korzystny i najlepiej dobić targu z cinkciarzem na jakimś bazarze, że potrzebny jest osobny plecak na samą walutę oraz że w Uzbekistanie raczej nie ma bankomatów, a jeśli są to najczęściej puste. Tutaj też zaszły zmiany. W wyniku walki rządu z czarnym rynkiem kurs wymiany walut został ujednolicony w całym kraju. Wymiana waluty jest więc znacznie łatwiejsza i nie trzeba już szukać „konika”. Dodatkowo wprowadzony został nominał 50 000 sumów, dzięki czemu nie potrzebujemy już plecaka na pieniądze. Nadal oczywiście warto zabrać na nie jakąś saszetkę, bo jeśli jak na zdjęciu dostaniecie 500 000 sumów w nominałach po 1000 sumów to do portfela wam nie wejdą. Punktów wymiany jest dużo, w każdym mieście znajdziecie bank, w którym wymienicie gotówkę (no chyba że – tak jak mi w Bukharze, i wam zdarzy się pójść do banku, w którym sumy się skończyły 😀 ale spokojnie, za rogiem będzie kolejny kantorek). Nie trzeba więc już wymieniać gotówki w pierwszym mieście na cały wyjazd, a można to rozkładać na raty. Dodatkowo w całym kraju jest bardzo dużo bankomatów, czynnych bo widziałam korzystających z nich Uzbeków. Ja z nich nie korzystałam, bo bazując na wcześniejszych informacjach przygotowałam sobie gotówkę. Jak zresztą chyba większość turystów, bo żadnego nie widziałam przy bankomacie, ale każdy wymieniał dolary lub euro.
W hotelach wciąż preferują gotówkę, ale często do wyboru macie płatność w sumach albo dolarach, jak Wam wygodniej.

sumy uzbeckie

Warto też pamiętać, by nie wyrzucać kwitów wymiany jakie otrzymujemy w banku – przyda wam się przy wyjeździe, ponieważ w przypadku gdy zostanie wam sporo sumów, taki kwit (nieważne z jakiego banku, którego dnia i na jaką wartość) da wam możliwość wymiany sumów na dolary lub euro.
Azan, czyli nawoływanie muezina do modlitwy – azan został podobno zakazany w całym kraju po zamach terrorystycznych w Taszkencie w 1999 roku. W tej kwestii również zachodzą zmiany – może nie odbywa się to w takiej skali jaką znam z Jordanii czy Turcji, ale jest i w większych miastach po zachodzie słońca usłyszycie nawoływanie muezina.

Samarkanda, Registan – medresa Sher Dor
Samarkanda, Registan – teren wewnętrzny medresy Sher Dor

O czym jeszcze warto wiedzieć jadąc do Uzbekistanu:
Skanowanie bagaży – warto mieć na uwadze, że w wielu miejscach wasz bagaż zostanie sprawdzony lub zeskanowany. Takie procedury maja miejsce w wielu krajach na świecie, czy to przy wejściu do metra, na dworzec czy do centrum handlowego. Nie ma co protestować.
Podróż po kraju – jest kilka sposobów podróżowania po kraju – od wynajęcia taksówki, przez pociąg czy samolot. Podróżowaniu poświęcimy odrębny post, ale warto wiedzieć, że na niektórych odcinkach stan dróg jest fatalny i pokonanie tej odległości zajmie wam więcej czasu niż standardowo zajęłoby to w Polsce (np. odcinek Khiva – Bukhara, a konkretnie Gazli-Bukhara gdzie lepiej jechać poboczem niż drogą.). Bilety na pociąg rozchodzą się bardzo szybko, musicie się więc liczyć z tym, że ich po prostu nie dostaniecie (a miejsc stojących nie ma!). Do niedawna nie było możliwości wynajęcia auta – to się zaczyna zmieniać, o ile w internecie trudno jest znaleźć informacje na ten temat, to w Samarkandzie widzieliśmy ogłoszenia z ofertą najmu (wciąż dosyć drogo). Przyjazd własnym pojazdem to z kolei problem braku paliwa. O ile jeszcze benzyna jest dostępna choć ma niską liczbę oktanową, to ropa dostępna jest tylko w kilku punktach kraju. Uzbecy palą metan lub propan w samochodach.
Ceny poszybowały w górę – ceny transportu i biletów wstępu poszły mocno do góry, czasami dwu- i trzykrotnie. Hotele są drogie w stosunku do oferowanego standardu, szczególnie jeśli porównacie je z hotelami w tych cenach w Europie. O ile transport i noclegi stanowić będą znacząca i odczuwalną część budżetu waszej podróży, to mimo podniesienia cen biletów wstępu wciąż mówimy o wartościach kilku – kilkunastozłotowych. Posiłki czy zakupy to wydatki dla nas wciąż bardzo przystępne.

Uzbekistan to kraj ciekawy z kilku względów i o tym na pewno napiszemy więcej w kolejnych postach. W skrócie jednak, powody dla których warto się tam wybrać to piękna architektura muzułmańskich meczetów i madras, która przeplata się z sowieckim monumentalizmem. To fascynujące miasta Szlaku Jedwabnego. To również miejsce ekologicznej tragedii na Morzu Aralskim, której skutki odczuwalne są do dzisiaj – temat, z którym warto się zapoznać choćby z uwagi na dzisiejsze rozmowy o przyszłości naszej planety.

Nasza podróż po Uzbekistanie była podróżą wielu zachwytów i wielu „wow” i mam nadzieję, że Twoja też taka będzie.

Te wpisy mogą cię zainteresować:

2 komentarze

Write A Comment