Kazbegi (Stepancminda) to bardzo brzydkie postsowieckie miasteczko. Poza tym, że brzydkie to męczące – jego centrum składa się z parkingu, z którego odjeżdżają marszrutki i taksówki, kilkunastu „restauracji”, w których za wcale nie małe pieniądze zjecie byle jakie posiłki oraz kilku sklepów, w których zaopatrzycie się w podstawowe produkty. Dodatkowo przez Kazbegi prowadzi droga do granicy z Rosją, w kierunku której każdego dnia zmierzają wyładowane przeróżnymi towarami TIRy. Ruch jaki panuje tutaj przez cały dzień sprawia, że w tle zawsze będziesz słyszeć turkot silnika terenówek, klakson, czy łomot ciężarówki wpadającej właśnie w dziurę w jezdni. Kazbegi to również jedno z najpopularniejszych gruzińskich miasteczek. Każdego roku przyciąga wielu turystów, którzy nie nim są zainteresowani, ale otaczającymi go górami Kaukazu i pięciotysięcznikiem Kazbek.

Gdziekolwiek nie odwrócisz głowy otaczać cię będą kilkutysięczne szczyty, ze wschodu spoglądać na ciebie będzie Klasztor Świętej Trójcy (Cminda Sameba) – ten sam, który prawdopodobnie zdobi okładkę twojego przewodnika po Gruzji – a kiedy wiatr rozwieje chmury ukaże ci się ośnieżony szczyt Kazbeku.

Kaukaz / Gruzja

Ten post będzie czysto praktyczny. Będzie dla tych, którzy nie planują zdobywać Kazbeku, bo od nas się nie dowiecie jak to zrobić. Będzie dla tych, którzy lubią chodzić po górach, ale rekreacyjnie, bez spiny na kolejne bicie własnego rekordu.

Jak dojechać z Tbilisi do Kazbegi?
Z Tbilisi do Kazbegi każdego dnia jeżdżą marszrutki (10 lari/os). Aby taką złapać trzeba udać się na dworzec Didube (dojedziecie tutaj metrem do stacji o tej samej nazwie). Prócz marszrutek stoi tutaj mnóstwo prywatnych taksówek – terenowe Toyoty oznaczone kartką miejscowości, do której jadą, ale też zwykłe osobowe auta. Jak znaleźć tę jadąca do Kazbegi? Nie martw się, to kierowca ciebie znajdzie. Kiedy tylko wejdziesz na teren dworco-targowiska zaczepi cię kilkunastu kierowców oferując podwózkę. My za jazdę z „panią Kubica” (jechała jak kierowca rajdowy) płaciliśmy 80 lari (za całe auto, 4 osoby), nie dość że na miejscu byliśmy szybciej niż zajmuje to marszrutką, to po drodze zatrzymaliśmy się nad zbiornikiem Żinwali, przy Twierdzy Ananuri oraz pomniku przyjaźni gruzińsko-rosyjskiej.

Nie powinieneś też mieć problemu aby znaleźć towarzystwo, które podzieli z tobą koszt tej podróży – czy to do Kazbegi czy z powrotem. Na obu dworcach roi się od turystów, którzy szukają towarzystwa.

Obowiązkowy punkt w Kazbegi – klasztor Cminda Sameba
Tu zmierza każdy. Czasami jest to jedyne miejsce, jakie odwiedzają turyści przyjeżdżając do Kazbegi na jeden tylko dzień właśnie obierając za cel Cminda Sameba. Szkoda, bo w okolicy spokojnie można zapełnić kilka dni kalendarza. A z drugiej strony dobrze – bo jest luźniej.

Cminda Sameba / Klasztor Św. trójcy, Gruzja

Do klasztoru Świętej Trójcy można pójść pieszo – trekking z centrum Kazbegi zajmuje około 2 godziny. Szlak nie jest oznaczony. Jeden jedyny znak kierunkowy znajduje się przy drodze głównej, tuż za mostem. Po skręcie w lewo w drogę trzeba nią iść cały czas prosto, do miejsca, w którym nie ma już wyboru i trzeba albo skręcić w lewo albo w prawo. Skręcasz w lewo w kierunku parkingu. Tam kończy się wieś i zaczyna strome podejście w kierunku klasztoru.

Druga opcja, którą i my wybraliśmy by dodać sobie kilku godzin do górskiego trekkingu, to wjazd jedną z terenowych taksówek. Znajdziesz je na parkingu w centrum Kazbegi. Koszt: 40 lari.
Taksówki podjeżdżają pod sam klasztor, co akurat nie jest fajne, bo rozjeżdżona przez nie droga bardzo szpeci widok.

Trekking w kierunku lodowca Gergeti
Szlak w kierunku lodowca zaczyna się przy drodze na parking przed Cminda Sameba (jak się tam dostać? patrz punkt wyżej). Po jednej stronie zauważysz wzgórze, na które kierują się inni turyści. I to właściwie jedyny znak, że to jest właściwa droga. Szlak nie jest oznaczony. Najpierw idziesz na czuja za innymi, potem już wydeptaną ścieżką (zresztą też pewnie za innymi, bo osób na szlaku są setki).

Kaukaz / Gruzja

Droga nie jest trudna technicznie, ale dosyć męcząca. Dojście pod lodowiec i z powrotem zajmuje cały dzień (8-9 godzin). Ponieważ my przyjechaliśmy do Gruzji kompletnie bez kondycji, zatrzymaliśmy się w 1/3 szlaku i spędziliśmy dzień odpoczywając ze wzrokiem skierowanym na kilkutysięczne szczyty. Też warto.

Dolina Truso – najpiękniejsza dolina w Gruzji
Dolina Truso znajduje się na południe od Kazbegi i zapewne część wybierających się do Gruzji osób zastanawia się jak się tam dostać (bo pieszo na jednodniowy trekking się nie da). Nic prostszego. Znowu można podwózkę załatwić u jednego z taksówkarzy w centrum miasta. Albo można też udać się do biura Mountain Freaks, które znajduje się przysłowiowy rzut beretem od centrum. Zarezerwujesz tutaj transport do doliny w cenie 30 lari od osoby (godziny odjazdów na stronie biura), a w przypadku braku miejsca dziewczyny zorganizują ci taksówkę (100 lari w dwie strony, ale ten koszt możesz podzielić z innymi turystami, którym też się nie udało załapać na transport).

Dolina Truso / Gruzja

My kupiliśmy u dziewczyn transport do Doliny Truso, z którego musieliśmy zrezygnować z powodu choroby Jacka. Bilet jest bezzwrotny, ale powiadomiliśmy rano dziewczyny, które zaoferowały, że jeśli pojawi się ktoś chętny, to wpiszą ich na nasze miejsce a nam oddadzą pieniądze. Z kolei gdy kolejnego dnia nie było już miejsc, w biurze pojawili się chętnie na trekking po Truso Francuzi, z którymi podzieliliśmy koszt taksówki i wyszło nawet taniej niż regularną ofertą.

Dolina Truso jest najbardziej malowniczą jaką dotychczas miałam okazję wędrować. Szeroka, otoczona potężnymi, pokrytymi zieloną roślinnością górami, jest też dosyć zróżnicowana krajobrazowo. Natykamy się tutaj zarówno na śnieżnobiały wapienny teren, jak i rdzawo-czerwoną ziemię, którą barwi siarka. Są tutaj mineralne źródła, a płynąca jej środkiem rzeka wije się i chwilami dzieli na kilka koryt.

Trasa w dwie strony zajmuje około 5,5-6 godzin z krótkim odpoczynkiem. Tutaj, w odróżnieniu od szlaku do lodowca Gergeti, jest oznakowanie ze wskazaniem czasu do kolejnego punktu. W kilku miejscach zorganizowane zostały kawiarnie.

Trekking po dolinie Truso to plan na cały dzień, ale będzie to dzień który zapamiętasz na długo. Dlaczego? Bo to najpiękniejsza dolina jaką dotychczas widziałeś.

Co jeszcze można robić w okolicach Kazbegi?
My w planach mieliśmy jeszcze Masyw Chauchi, w kierunku którego szlak zaczyna się w Juta, ale z uwagi na chorobę ten punkt wypadł z naszego programu. Transport do Juty również możliwy jest z Mountain Freaks (30 lari/os). Z kolei taksówkarz, który wiózł nas pod Klasztor Cminda Sameba oferował nam tę usługę za 100 lari.

Mountain Freaks oferują również krótki spacer po Wąwozie Darialskim.

Dolina Truso / Gruzja

Warto wiedzieć
W Kazbegi bywają przerwy w dostawie prądu. Nie zdziwcie się więc jeśli nagle w całym miasteczku zrobi się ciemno, jeśli rano w żadnej kawiarni i restauracji nie zrobią wam kawy, jeśli prąd zgaśnie w waszej kwaterze. Tak tam bywa. Sprawdźcie czy gospodarz ma świeczki 😊 A jak nie ma prądu, to nie ma też bieżącej wody. Nie czekaj zatem z prysznicem.

GDZIE SPAĆ, CZYLI CZYM SIĘ KIEROWAĆ PODCZAS SZUKANIA NOCLEGU W KAZBEGI

Szukajcie noclegu blisko centrum, dosłownie kilka minut od centrum. Kazbegi jest mieściną, która dosyć ostro wznosi się w kierunku zachodnim – my wybraliśmy nocleg właśnie po zachodniej stronie, według Google maps 15 minut od centrum. Było to jednak 15 minut ciągłej drogi pod górkę z plecakami, co bardzo męczyło. I mimo iż mieliśmy tam duży ogród i piękny widok, to wracaliśmy tam tylko na noc, żeby nie chodzić kilka razy pod górkę. Szukaj zatem czegoś bliżej centrum.

GDZIE JEŚĆ W KAZBEGI

Sprawdziliśmy kilka miejsc i według mnie jedzenie jest przeciętne, a czeka się na nie, z niezrozumiałych dla mnie powodów, bardzo długo. Najprzyjemniej wspominam Shorena’s Bar, ale przede wszystkim za sprawą ludzi. Pracuje tam mówiący trochę w każdym języku, a zatem i po polsku, kelner – wesoły, zabawny ale dosyć stanowczy (jakaś grupa chciała zamówić według niego za dużo jak na ilość gości jedzenia, na co zareagował „Starczy! Nie wymyślaj już!” 🙂 ). Mimo iż nie ma prądu obsługują gości tak długo aż ci mają ochotę siedzieć, nie pospieszają że czas już wyjść (kiedy po północy jako ostatni goście poprosiliśmy właścicielkę o rachunek, usłyszeliśmy „Zaraz! Najpierw zapalę”:D ).

NA DESER - NASZ FILM Z GÓR I DOLIN OTACZAJĄCYCH KAZBEGI

Write A Comment