Tydzień w Stambule okazał się zbyt krótkim czasem, by spróbować wszystkiego, co zanotowałam sobie w notesie przed wyjazdem. Tak, dobrze czytacie. Przed wyjazdem zrobiłam sobie 2-stronicowe notatki ze spisem dań, których chcę spróbować. Nie udało się zjeść wszystkiego – oznacza to, że muszę tam wrócić 🙂

Potem była Kapadocja i kolejne notatki o potrawach, których chcę spróbować. Inne niż w Stambule, bo kuchnia turecka to bogactwo smaków, które zmienia się wraz z przejechanymi kilometrami.

Przed Wami subiektywna lista tureckich dań, których spróbować warto, a których nie.

# Balik ekmek

Balik ekmek, czyli słynna kanapka z rybą

Balik ekmek to najpopularniejsza kanapka rybna w Stambule. Sprawdza się zarówno jako duże śniadanie, jak również lunch czy kolacja. Balik ekmek jest to spora bułka wypełniona grillowaną rybą, sałatą i cebulą. Przed pierwszym kęsem należy skropić sokiem z cytryny. Pyszna i sycąca. Pierwszy balik ekmek jedliśmy na targu rybnym w Karaköy (8 TL) w Stambule, kolejny w przyciągających wzrok barach na brzegu Eminönü (10 TL). Ta pierwsza była smaczniejsza i tańsza. Jeszcze niższe ceny widzieliśmy po azjatyckiej stronie (6 TL), ale tam nie próbowaliśmy tej kanapki. Wieczorem, w Karaköy jedliśmy coś podobnego do balik ekmek, z tą różnicą, że ryba była zawinięta w pitę, a w procesie przygotowania dodawana była melasa z granatu.

# Köfte

Köfte, czyli grillowane kotleciki jagnięce

Köfte, czyli grillowane kotleciki jagnięce. Bardzo aromatyczne. Jedno danie składa się z 5 – 6 koft i zagryzione świeżym chlebem jest wystarczające na syty obiad. Podawane w köftecisi, czyli jak to nazwałam – kotlecikarniach.

POLECANE MIEJSCE
Sultanahmet Köftecisi Selim Usta, przy przystanku tramwajowym Sultanahmet, kilka minut od Błękitnego Meczetu i Hagia Sophii w Stambule. Menu restauracji nie jest duże, w ofercie są właściwie tylko köfte, kebap, zupa z cieciorki, sałatka z fasoli. Pozostałe to dodatki i napoje.
Cena: porcja köfte kosztuje tutaj 18 TL, chleb ok. 2 TL, ayran – 3 TL.

Wybierający się na Wyspy Książęce mogą zamówić köfte w restauracji przy monasterze. Jest mniej przyprawiona niż ta opisana powyżej, ale całkiem smaczna (17 TL).

# Iskender kebap

Iskender kebap

Iskender kebap jest flagowym daniem w Bursie, ponieważ to właśnie tam został stworzony. Na dnie talerza układa się poszarpane kawałki pity, następnie ostry sos pomidorowy i cienkie płaty döner kebap z dwóch rodzajów mięsa (baraniny i wołowiny). Na koniec całość polewa się gorącym roztopionym masłem i podaje z porcją gęstego jogurtu. Danie jest bardzo smaczne, sycące, ale zdecydowanie za tłuste. W trakcie jedzenia tę tłustość neutralizuje jogurt, jednakże po skończonym posiłku już do końca dnia żadne z nas nie miało więcej ochoty na mięso.

POLECANE MIEJSCE
Bursa Kebabcisi – restauracja mieści się bardzo blisko Wielkiego Meczetu w Bursie a do dyspozycji gości jest bardzo przyjemny taras. W menu do wyboru iskender kebap (tutaj nazywany Bursa kebab, ponieważ nazwa iskender kebab jest zastrzeżona) lub pideli köfte, czyli dwa podstawowe dania w Bursie.
Cena: 26 TL

# Pideli köfte

Pideli köfte

Drugie danie, które najczęściej pojawia się w menu restauracji i barów w Bursie. Pideli köfte jest przygotowane właściwie tak samo jak iskender kebap, z tą różnicą, że zamiast płatów kebabu, na picie układa się kotleciki. Podobnie tłuste i ciężkie, co iskender kebap, i podobnie smaczne.
Cena: 15 TL

# Tirit

tirit kebab – przysmak z Konya

Tirit to kolejna odmiana kebaba, tym razem flagowego dania w Konya. W Turcji ma się wrażenie, że każda miejscowość ma swój rodzaj kebaba. Zasiadając do obiadu i pytając kelnera o rekomendacje zazwyczaj wraz ze wskazaniem dania w menu słyszeliśmy, że to lokalny przysmak dostępny tylko w tym miejscu. A może rzeczywiście tak jest, że co miejscowość to i inny kebab?
Wracając do tirita to danie przypomina troszkę iskender kebab. Na kilka warstw, z których jest „zbudowane” składają się chleb nasączony w bulionie z jogurtem, cebula, masło, cienkie plastry döner kebaba, trochę pokrojonych pomidorów, dużo ziół i sumak. Syci na wiele godzin, podobnie jak iskender kebab.

POLECANE MIEJSCE
Mithat Tirit Salonu – niewielki lokal w Konya, który polecił nam manager hotelu Konya Dervish Hotel (który swoją droga polecamy jeśli planujecie się zatrzymać w Konya na noc lub dwie). Tirit jest jedynym danie jakie zamówicie w lokalu, więc nie zdziwcie się, że nikt nie będzie podsuwał wam menu. Do wyboru macie albo cała porcję albo pół, domówić możecie napoje.
Adres: Aziziye Mahallesi, Yusufağa Sk. 21/A, 42030 Karatay/Konya, Turcja
Cena dania: 29 TL (maj 2018)

# Beyti kebab

beyti kebab

Shish kebab zwinięty w lawasz, a następnie całość zwinięta jest w rulon. Danie podawane jest pocięte na małe porcje i ułożone na talerzu w kształcie koła, po środku którego ląduje solidna porcja jogurtu.

Cena: 17 TL

# Pottery kebab lub testi kebab

Pottery kebab – już na talerzu

Jeśli jedziesz do Kapadocji musisz spróbować pottery kebab (lub testi kebab – funkcjonują dwie nazwy). Niemalże każda restauracja w Göreme zaprasza turystów reklamując, że podaje to danie. Ale z pottery kebab nie jest tak prosto – nie możesz wejść do byle restauracji, by zamówić „z biegu” to danie. Pewnie możesz, ale czy to będzie najlepszy pottery kebab jaki mógłbyś zjeść tego wieczora? Bo dobry pottery kebab musi być świeżo przyrządzony, a to wymaga czasu. Dlatego najlepiej jest zarezerwować danie z wyprzedzeniem.
Właściciel hotelu Guzide Cave Hotel, w którym zatrzymaliśmy się w Göreme rekomendował nam bardzo klimatyczne miejsce. Restauracja Dibek urządzona jest w tradycyjnym tureckim stylu. We wnętrz znajdują się tureckie dywany, przed wejściem na które obowiązkowo należy zdjąć obuwie, stoły są niskie a siedzi się na pięknych poduchach.
Pottery kebab to taki gulasz, w którym mięso i warzywa zapieka się w glinianym garnuszku, w którym rolę wieczka pełni ciasto chlebowe. Całość zapieka się kilka godzin, aby mięso było mięciutkie. W całym procesie niezwykle ważny jest również sam moment podawania dania, który polega na rozbiciu glinianego garnuszka.

POLECANE MIEJSCE
Restauracja Dibek, cena: 48 TL

# Pistacjowy kebab

Pistaccio kebab

To danie jest chyba pomysłem szefa kuchni restauracji Kebapzade w Göreme, ale bardzo nam smakowało. Był to typowy shish kebab, ale w swoim składzie miał pistacje. Bardzo smaczne połączenie.

POLECANE MIEJSCE
Restauracja Kebapzade w Göreme znajduje się przy dosyć ruchliwej ulicy i nie wyróżnia się niczym spośród pozostałych miejsc. Warto tutaj jednak zajrzeć, bo poza ciekawym pistacjowym kebabem jedliśmy też pyszne pulpeciki mięsne w sosie pomidorowym, a także fantastyczny zestaw przekąsek, na który składa się kilka dipów. Warte uwagi jest czekadełko – świeża bułka, którą macza się w delikatnej oliwie i pokruszonych pistacjach. Nigdzie tez nie widziałam piękniej podanego ajranu.
Cena: 35 TL

Pięknie podany ayran

# Lahmacun

Lahmacun

To proste danie nas totalnie oczarowało i zaskoczyło… Jak? Sposobem konsumpcji. Lahmacun nazywany bywa turecką pizzą. Na okrągłym, bardziej chrupkim niż pizza, cienkim cieście znajduje się warstwa sosu z mięsem. Gotowy, wypieczony w ceglanym piecu placek, skrapla się sokiem z cytryny, układa się na nim świeżą nać pietruszki i zwija, a następnie zjada jak kanapkę. Połączenie soku z cytryny z mięsnym farszem zaskakuje bardzo pozytywnie. Danie jest świeże i, jak na turecką kuchnię, lekkie. Pisząc o nim wciąż jestem pod wrażeniem.

My jedliśmy lahmacun w Kadıköy (Stambuł). Cena tego dania to ok. 5 – 7 TL (wyższa cena za lahmacun z serem).

A pod linkiem TUTAJ instruktażowy materiał, na którym Jacek pokazuje jak prawidłowo jest lahmacun 🙂

# Pide

Pide

Pide wykonany jest z ciasta podobnego do lahmacun, ale w kształcie łódki wypełnionej bogatszym farszem. Dostępnych jest wiele wersji dania, które różnią się nadzieniem. Spożywa się pokrojony na kawałki. Jest też droższy niż lahmacun – cena dania to ok. 20 TL.

Pide

# Sałatka z fasoli

Aromatyczna sałatka z fasoli

Bardzo prosta, a jednocześnie pełna smaków, aromatyczna i orzeźwiająca. Idealny dodatek do köfte czy innego dania mięsnego. Gotowana fasola podana jest z pomidorami, cebulą, czarnymi oliwkami i sosem z oliwy i soku z cytryny. Jakież to proste.
Cena: ok. 12 TL.

# Simit, börek i inne wypieki

Simit, czyli turecki obwarzanek

W Turcji nigdy nie będziecie głodni. W pędzie, na mały głód czy przy niewielkim budżecie poratują was piekarnie i stoiska z wypiekami. Najbardziej popularny to simit (1,2 – 1,5 TL), czyli obwarzanek podobny do krakowskiego. Sprzedawany jest z budek rozstawionych po całym mieście, ale nie bądźcie zaskoczeni jeśli nagle w herbaciarni pojawi się sprzedawca z wielką tacą wyłożoną obwarzankami.

Simit spożywany jest w najprostszej formie, często bezpośrednio na ulicy. Ale wielu sprzedawców oferuje simit posmarowany serkiem topionym (albo w ogóle w jedną rękę simit, w drugą rożek serka topionego) lub masłem czekoladowym.

Börek (albo burek) to z kolei bardzo cienkie ciasto, w które zawinięte jest słone nadzienie – serowe, szpinakowe, ziemniaczane. Rano na ulicznych stoiskach kupicie börek w kształcie zwiniętego na pół cygara z nadzieniem serowym – bardzo smaczny.

W piekarniach jest też spory wybór bułek z nadzieniem (oliwkowym, ziemniaczanym, szpinakowym, mięsnym) – sycące śniadanie za kilka lirów (3 – 6 TL).

Dzięki piekarniom zaspokoicie głód niezależnie od pory dnia. Jeśli zamawiacie na miejscu część z oferowanych wypieków zostanie odgrzana i podana na ciepło. Do tego możecie zamówić herbatę czy ayran i skonsumować przy stoliku – nawet malutkie piekarnie dysponują zazwyczaj jednym czy dwoma stolikami.

DO PICIA

# Ayran

Ayran zamawiałam w Turcji do wszystkiego – doskonale komponuje się i z daniami mięsnymi, i z simitem czy innymi bułeczkami. Trzeba pamiętać, by ten słony jogurtowy napój przed otwarciem wstrząsnąć (ja notorycznie o tym zapominałam). W sklepie kosztuje ok. 1 TL, w restauracjach ok. 3 TL.

# Turşu suyu

Turşu suyu

Turşu suyu to sok z kiszonych warzyw. Dostępny jest czysty sok, jak również w wersji z kiszonymi warzywami w środku kubeczka. My spotkaliśmy się z nim tylko na przystani Eminönü (Stambuł). Smak? Jak sok z kiszonych ogórków, ten smak w Polsce znamy chyba wszyscy.
Cena: 1,5 TL za czysty sok

Sprzedawca turşu suyu na przystani Eminönü

# Boza

Boza

Obowiązkowo przed przyjazdem do Stambułu przeczytałam książkę „Dziwna myśl w mej głowie” Orhana Pamuka i oczywiście musiałam spróbować bozy. W tym celu udaliśmy się do pijalni bozy nieopodal meczetu Sulejmana. Nie byle jakiej, bo to pijalnia Vefa Bozacisi, czyli ta która swoją masową produkcją i sklepową dystrybucją wypierała z ulic sprzedawców bozy jak Mevlut, bohater książki. Jasne, że wolałabym spotkać na ulicy pokrzykującego „boooza” sprzedawcę, ale jak to się mówi: jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma 🙂

Pijalnia jest bardzo klimatyczna. Kilka stolików, wystrój dosyć surowy, sprzedawcy w białych fartuchach. W ofercie boza i sok z granatu. Szklaneczki oraz jednorazowe kubeczki wypełnione bozą posypaną cynamonem ustawione są na blacie baru. Płacisz i wybierasz sobie szklankę. Można dokupić prażoną ciecierzycę, ale ja byłam tak podekscytowana faktem, że za moment spróbuję bozy, że kompletnie o tym nie pomyślałam.

Boza jest gęsta. Tak gęsta, że ciężko się ją pije, wygodniej jest jeść łyżeczką. Jest jednocześnie słodka i kwaskowata. Ja bym ją zakwalifikowała do deserów a nie napojów.

POLECANE MIEJSCE
Vefa Bozacisi
Cena: 3 TL za szklankę bozy, 9 TL za 1l w plastikowej butelce.

Vefa Bozacisi

BOZA W POLSCE
W okresie międzywojennym boza była popularna w Białymstoku. Był to trochę inny napój niż ten turecki, ponieważ białostocka boza (a właściwie buza, bo tak nazywana była w Białymstoku) wytwarzana była z kaszy jęczmiennej a nie kukurydzy. Przegryzana była kawałkiem słodkiej chałwy. Buzę „przywieźli” do Polski imigranci z Macedonii.

# Kawa turecka

Kawa po turecku

Równie mocno jak pić lubię oglądać proces parzenia kawy. Tak było w Jordanii, tak było też w Stambule. Dodając do tego sposób podania, wychodzi sztuka.
Cena: 4 – 6 TL

# Herbata

W herbaciarni

Podobnie jak kawa, herbata w Turcji ma wymiar społeczny, a liczne herbaciarnie tętnią życiem. Herbatę dostaniemy wszędzie, najczęściej w szklaneczce w kształcie tulipana. Zawsze z dodatkiem cukru.

POLECANE MIEJCE
Najmilej wspominam herbaciarnię na Uskudar – na schodach nad Bosforem, z widokiem na wieżę Galata. Tam też o zmierzchu oglądaliśmy wyskakujące z wody delfiny.
Cena: tutaj herbata była dosyć droga, bo kosztowała 5 TL, ale była też w większej szklance. Średnia cena herbaty to 1,5 – 3 TL.

NA DESER

# Lokum (Turkish delight)

Lokum (turkish delight)

Te znają wszyscy i jest to chyba główny słodycz jaki koledzy z pracy przywożą z wakacji w Turcji. Nigdy mi to specjalnie nie smakowało, bo (przepraszam kolegów i koleżanki) zazwyczaj do korpo kuchni trafiają te najmniej smaczne rodzaje lokum. W Turcji mieliśmy okazję spróbować bardziej wyszukanych, o różnych smakach z posypkami, z orzechami lub bez. I nigdy nie kupiliśmy ani grama, ponieważ dostawaliśmy je zawsze jako dodatek do kawy. Kiedy wybieraliśmy deser zazwyczaj była to baklava.

# Baklava

baklava

Baklavy chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, gdyż w Polsce jest już doskonale znana i dostępna nawet w barach z kebabem. W Turcji baklavę zjemy m.in. w cukierniach specjalizujących się właśnie w baklavie (baklavasi) i do wyboru mamy mnóstwo różnych typów tego przesłodkiego deseru.

# Maras dondurma

Lody z Maraş

Lody z Maraş, które dzięki ich sprzedawcom ciężko przegapić 🙂 Mają oni na sobie wystylizowane ubranie, pokrzykują do klientów i dzwonią dzwonkami, by zwrócić na siebie uwagę. Serwowanie lodów to istny spektakl, w którym aktorami są sprzedawca i kupujący. Koniecznie trzeba spróbować tej „zabawy”.

Same lody są wykonane z mleka koziego. Ich smak według mnie jest mniej wyrazisty niż tych, do których przywykłam. Mają również bardziej kleistą konsystencję niż lody polskie.
Cena: 5 TL

# Sütlaç

Sütlaç z przypieczoną skórką

Sütlaç to rodzaj puddingu. Próbowałam tego klasycznego, z przypieczoną skórką, Jacek – czekoladowego z pistacjową warstwą na wierzchu. Mój deser był bardzo mleczny, oba – bardzo słodkie, chociaż daleko im do słodkości baklavy.

POLECANE MIEJSCE
Hafiz Mustafa to marka, którą najczęściej widać na ulicy i lotnisku – w rękach turystów jak skarb kurczowo trzymane są torby z logo cukierni, wypełnione baklavami i lokum. Przy przystanku tramwajowym Sultanahmet jest całkiem spory lokal tej sieci, który klimatem przypomina mi trochę Pijalnię Czekolady Wedel na Szpitalnej w Warszawie. My nie próbowaliśmy tutaj baklavy, ale właśnie sütlaç. W lokalu można zamówić też kanafeh (kunefe).
Cena: 11,5 TL

Sütlaç, czyli turecki pudding

# Lokma

Lokma

Małe kuleczki, które z wyglądu przypominają pączki. W smaku kompletnie inne. Bardzo słodkie i tłuste. Ja nie byłam zachwycona i po jednej porcji nie maiłam ochoty próbować ich więcej.
Sprzedawane na ulicy.
Cena: 5 TL

Na koniec

W Turcji ciężko jest zgłodnieć. Z jednej strony z powodu fantastycznej kuchni, której wciąż ma się ochotę próbować, z drugiej dlatego że ciężko jest nie znaleźć lokalu z jedzeniem. Restauracje, bary, stoiska, baklaviarnie, herbaciarnie są na każdym kroku. W nocy, kiedy część barów i stoisk jest już zamknięta, w ich miejsce pojawiają się samochody z gastronomią. Tak więc w nocy również nie zgłodniejecie, bo zawsze znajdziecie jakieś auto, które serwuje pilav, kokoreç czy bici-bici (jak widzicie żadne z tych dań nie zostało opisane – ja w nocy nie byłam już w stanie jeść 🙂 ).

GDZIE NA TURECKIE W WARSZAWIE
Od lat kiedy mamy ochotę na turecką kuchnię na myśl przychodzi nam tylko jedno miejsce: restauracja MAHO na Al. Krakowskiej. Autentyczna kuchnia turecka, świeże mięso (przy restauracji działa również sklepik, w którym można na przykład kupić jagnięcinę), karta dań obejmująca potrawy z różnych części Turcji. Najlepszą wizytówką miejsca są klienci pochodzenia bliskowschodniego, którzy w MAHO spotykają się całymi rodzinami.

 

2 komentarze

  1. Oj, wygląda na to, że zafundowaliście sobie kulinarną rozpostę i jeszcze zachęcacie do tego innych !!!
    Bez wątpienia kulinarna Turcja kusi:) Oj kusi.

    PS

    Rozumiem, że wyjazd był bombowy – kulinarnie oczywiście.

    • Monika Reply

      Potwierdzam. Kulinarnie Turcja powala. Nie tylko kulinarnie oczywiście, ale kuchnia jest na pewno powodem dla którego warto tam jechac. My już szukamy tanich biletów, by wyskoczyć tam choćby na 2 dni i trochę pojeść 🙂

Write A Comment