Kuchnia uzbecka jest ciężka i tłusta. Głównym składnikiem jest mięso i to często jego bardzo tłuste kawałki. Do tego chleb (ten akurat pyszny) lub makaron. Myślę, że wegetarianom jest tam ciężko i podziękować muszą, ale my również, Rosjanom dzięki którym na uzbeckich stołach pojawiły się warzywne sałatki.

To kuchnia ludów wędrujących, więc musiała dawać energię na wiele godzin. Nic więc dziwnego, że jest tłusta.

Tradycyjnie przed wyjazdem do Uzbekistanu zrobiłam research, którego efektem była długa lista potraw do spróbowania. Nie udało mi się zjeść wszystkiego, co znalazło się na liście, ale jestem już przyzwyczajona, że zawsze tak jest. Dodatkowo ta kuchnia od razu nie podeszła Jackowi, więc nie miałam kompana w próbowaniu. Jacek pozostał przy szaszłykach i rosyjskich sałatkach, a to ja próbowałam tych wszystkich dziwnych nazw 😊

Plov

plov – uzbeckie danie narodowe

Narodowe danie w Uzbekistanie, więc wypadałoby listę zacząć od niego. Mamy w nim ryż, jest trochę warzyw, cieciorki i sporo mięsa. Smak jest ciekawie przełamany słodkimi rodzynkami. W krajach regionu to danie znane jest pod troszkę innymi, ale podobnymi nazwami, np. pilaw w Turcji. Moim faworytem nie zostało czego mogłam się spodziewać i dlatego też dotychczas nie zamawiałam tego dania w Turcji. Ale weź nie spróbuj plova w Uzbekistanie, skoro jest najważniejszym z najważniejszych dań i każdy, naprawdę każdy zapyta cię czy już próbowałeś plov (właścicielka gesthous’a, inżynier uzbeckich kolei, a nawet taksówkach który wiezie cię na lotnisko: „a plov próbowali?”).

Plov Center, Taszkent

Plov spróbujecie naprawdę wszędzie, a dodatkowo podobno każde miasto ma swój sposób na to danie. My na plov udaliśmy się do Centrum Plov w Taszkencie i nawet jeśli w tym miejscu do najlepszych nie należy (tak ocenił to miejsce Uzbek, który zaczepił mnie w taszkenckim metrze) to moim zdaniem warto się tam udać, by to miejsce zobaczyć. By spojrzeć na wielką halę wypełnioną stolikami, z których każdy, ale to każdy jest zajęty. Na uwijającą się między nimi obsługę. I najważniejsze – na kuchnię, która ani nie jest ukryta ani modnie wystawiona za szklaną ścianą. Kuchnia mieści się po prawej stronie przy wejściu do Centrum Plov, na świeżym powietrzu. A tam wielkie piece i kotły, w których każdego dnia przygotowywane jest półtorej tony plovu. W Centrum Plov danie to podawane jest z dodatkiem gotowanych jaj i plasterków kiełbasy z koniny (porcja na 2 os: 15 000 som).

Centrum Plov znajduje się niedaleko wieży telewizyjnej, mniej więcej w połowie drogi między stacjami metra Shakhristan a Bodomzor.

Non

non, uzbecki chleb

Uzbecki chleb jest pyszny. Jak zresztą wiele chlebów na świecie. Tak się szybko zastanawiam, czy kiedyś jakiś chleb mi nie smakował… chyba nie było takiej sytuacji. Jestem typem „gluten love” i muszę sobie narzucać ograniczenia, aby nie jeść go zbyt wiele. Oczywiście moja miłość do chleba dotyczy tego świeżo wypieczonego, mięciutkiego, pachnącego a najlepiej jeszcze ciepłego, ale taki jest najpyszniejszy niezależnie czy jest to uzbecki non, gruzińskie puri czy francuska bagietka.
Chleb w Uzbekistanie przyciąga wzrok charakterystyczną pieczątką na środku. Wykonuje się je przy pomocy chekich, które są popularną pamiątką z podróży.

chekich
chekich

Mój wzrok przyciągały również stoiska z chlebem. Bo często były to stare wózki dla niemowląt. Zobaczcie na zdjęciach.

Somsa (samsa)

świeża somsa jeszcze w piecu

Somsa to taka bułeczka wypełniona mięsem lub zieleniną. Wypiekane są w piecach, które spotkacie w wielu miejscach – przy ulicy w pobliżu jakiegoś baru, przy stacji z gazem, przy sklepie…wszędzie. Z somsą biegają dzieciaki na szkolnych wycieczkach, somsę przegryzają w drodze kierowcy. Mi to bardzo smakowało, głównie za sprawą intensywnie przyprawionego mięsa.

Naryn (Norin)

naryn

Nie bardzo wiedziałam jak jeść to danie, bo składa się ono z cienko krojonego ciasta makaronowego, które nie było gotowane, ale zostało wymieszane z mięsem, oliwą i przyprawami. Podawane jest podobno i na zimno i na ciepło. W restauracji, w której je zamówiłam podane zostało z gorącym rosołem z koniny. Wiedząc więc, że makaron jest surowy zanurzałam łyżkę dania w rosole, ale nie wiem czy dobrze robiłam.

Beszbarmak

beszbarmak („5 palców”)

Inna nazwa tego dania to „5 palców” z uwagi na sposób jedzenia podczas którego tradycyjnie nie używało się sztućców. Beszbarmak przygotowany został na kolacje w domu, w którym nocowaliśmy w Muynoku, przez starszą kobietę która ów dom prowadziła, więc wierze, że przygotowane zostało z zachowaniem tradycyjnego przepisu. W skład dania wchodzą makaron krojony na szerokie pasy (ten w naszym daniu na pewno był przygotowany na miejscu, co widziałam) gotowany w rosole mięsnym, kawałki baraniny lub koniny oraz wyjęte z rosołu spore kawałki warzywa korzennych i ziemniaków. Do dania w odrębnym naczynku podaje się rosół.

Tukhum Barak

tukhum barak, czyli pierożki z sosem jajecznym

Tych pierożków byłam bardzo ciekawa. Niby tylko pierożki, ale ciekawy farsz, którym jest masa jajeczna wlewana do środka pierożków niczym sos. W trakcie gotowania masa się ścina. Danie jest delikatne, ale jednocześnie bez wyrazu. Pierożki te są charakterystyczne dla Chiwy.

Manti

manti

Manty znam z innych kuchni, ale ponieważ pierogi lubimy oboje to chętnie spróbowaliśmy ich w Uzbekistanie. Trafiliśmy i na byle jakie i na rewelacyjne – jak to z pierogami, i ciasto i farsz są równie ważne.

Gumma

gumma

Gumma to taki większy pieróg z mięsem (i rosołkiem, który należy wysiorbać ze środka), który jest głęboko smażony. Smakuje i wygląda jak białoruski czeburek. Mi to bardzo smakowało i na Białorusi i w Uzbekistanie. Kiedy wspomniałam o tym poznanej w drodze pani inżynier uzbeckich kolei troszkę ją to zniesmaczyło – ta stwierdziła, że gumma to bardzo słabe danie, bo na farsz używane jest mięso z podrobów. Cóż, zdarza się, ja nie doceniłam skarbu jakim jest plov ale gummę mogłabym podjadać od czasu do czasu nawet w Polsce.

Szaszłyki i kebaby (shashlik)

Szaszłyki i kebaby zamawiał głównie Jacek, któremu kuchnia uzbecka nie podeszła. O ile to popularne dania w Uzbekistanie, to uważam, że robią je słabo. Na mięsa przyrządzone w ten sposób zdecydowanie polecam inne kraje, choćby Turcję.

Serowe kulki

serowe kulki na przydrożnym targu
serowe kulki na przydrożnym targu

O tego byłam bardzo ciekawa. Na serowe kulki zdecydowałam się na targu w drodze do Shahrisabz. Stoiska były wyładowane kulkami różnej wielkości, twardymi i miękkimi, z mleka krowiego i koziego, z dodatkami i bez. Wybrałam kilka aby popróbować. Są bardzo słone. Ich specyficzny smak i intensywny zapach mi jednak nie podeszły.
Duży wybór serowych kulek jest na targu Chorsu Bazaar w Taszkencie (przystanek metra Chorsu).

Herbata (choy)

choy, czyli herbata

Herbata jest głównym napojem w Uzbekistanie. Pija się zarówno czarną jak i zieloną. W hipsterskich kawiarniach w Taszkencie dostaniecie oczywiście milion różnych smaków, ale ta herbata nie ma nic wspólnego z uzbecką tradycją. A ta herbaciana jest ciekawa i chętnie stosowaliśmy się do zasad picia herbaty.

Przede wszystkim herbatę podaje się zaparzoną w imbryczku, z którego następnie napar przelewa się do małych miseczek (piala) a nie filiżanek czy kubków. Nie zdziwcie się jeśli wraz z herbatą na stole pojawi się o jedna miseczka więcej. Według tradycji herbatę należy nalać do miseczki a następnie z powrotem odlać do imbryczka – i tak dwa razy. Trzecie nalanie to te właściwe. Nie widziałam aby ktoś tak robił, ale widziałam że pierwsza miseczka przelewana była do kolejnej (tej właśnie dodatkowej), i ponownie napełniona zanim została podana osobie, która miała wypić herbatę.

W Uzbekistanie popularne są herbaciarnie, które tam nazywają się chajchanami (chaikhana). Najczęściej usiądziecie w nich na tzw. tapczanie (taka jakby altana ze stołem po środku i siedziskiem wokół, zanim wejdziecie na tapczan należy zdjąć buty) i oprócz herbaty będziecie mogli zamówić również coś do jedzenia i wino lub piwo.

Alkohol w Uzbekistanie

Uzbekistan to taki muzułmański kraj, w którym pije się alkohol. Na legalu. Kupicie w sklepie, zamówicie w restauracji.

Bazary

Chorsu Bazar w Taszkencie

Świeże owoce i warzywa, kwaszonki na wagę, wózki z chlebem, sery, chałwa, suszone owoce, przyprawy… na przynajmniej jeden targ wypada pójść, wejść w tłum, poczuć gwar, dać się namówić na zakupy, potargować. W Taszkencie takim miejscem będzie Chorsu Bazar, który dodatkowo jest w ciekawym architektonicznie miejscu (zobaczcie na zdjęciu powyżej). Warto też zajrzeć na Siob Bazar w Samarkandzie i kupić przepyszną chałwę (targ znajduje się tuż przy meczecie Bibi Khanym).

kwaszonki na wagę

Jestem zdania, że będąc w danym kraju należy jeść dania lokalne i tego się trzymam. Nie oceniam po pierwszym, próbuje różnych. Kuchnia uzbecka nie należy do moich ulubionych, dla kuchni na pewno do Uzbekistanu bym nie wróciła i smaków tych nie mam ochoty odtwarzać w Polsce. Ale próbujcie, bo w końcu nie wszystko musi nam smakować, ale jest to również sposób na poznawanie kraju i jego tradycji.

na stoisku z przyprawami, Buchara

Write A Comment