O objeździe po Białorusi myśleliśmy od pół roku. Nawet mieliśmy zaplanowane dwa terminy, kiedy moglibyśmy pojechać, ale ostatecznie po zapoznaniu się z ofertą turystyczna stwierdziliśmy, że to co chcemy zobaczyć mamy na Podlasiu (nie ciągnęło nas do postsowieckich symboli, ale na białoruską wieś). I kiedy wydawało się, że już do tematu nie wrócimy Jacek nagle rzucił „a może skoczylibyśmy jednak do Grodna”. Był czwartek wieczór, przed długim sierpniowym weekendem. Wiele czasu nam nie zostało na zorganizowaniu wymaganych dokumentów, ale wciąż nasz wyjazd był możliwy. Zrobiliśmy kopie paszportów, a następnego dnia przy pomocy jednego z białostockich biur specjalizujących się m.in. w pozyskiwaniu wiz i przepustek, zorganizowaliśmy sobie przepustkę. Jeden telefon, jeden skan paszportu, dwa maile, przelew 200 zł i jedna wizyta u ubezpieczyciela w celu odebrania zielonej karty i formalnie jesteśmy gotowi do wyprawy.

Przepustka – o co chodzi?

Na malutkiej części Białorusi Polacy mogą poruszać się bez wizy. Nie jest to duży obszar i obejmuje Grodno, rejon Kanału Augustowskiego, okolice wsi Sopoćki, Hoża, Podłabienie, Kopciówka, Odelsk.

mapa rejonu bezwizowego

O przepustkę należy wystąpić na min. 48 godzin przed wjazdem na teren Białorusi. Biuro podróży zakupi w waszym imieniu również polisę ubezpieczeniową, o która poprosi Was strażnik graniczny. Podobno trzeba mieć również potwierdzenie zakupu przynajmniej jednego świadczenia turystycznego. My mieliśmy dostać bilet do Muzeum Elizy Orzeszkowej – załącznika z biletem w mailu nie znalazłam* 😊 (nie zależało nam, więc nawet nie dopytywałam). Na granicy nikt o to nie pytał, a strażnik wręcz wydarł się, że w miejsce instytucji zapraszającej na karcie migracyjnie niepotrzebnie podałam adres biura turystycznego (wedle instrukcji białostockiego biura, które nam przepustki załatwiło), bo powinnam była wpisać „Kanał Augustowski”.

Bardziej szczegółowe informacje oraz mapa rejonu, po którym można się poruszać – TUTAJ.

*Aktualizacja! Po opublikowaniu tego wpisu dowiedziałam się, że bilet do muzeum był wydrukowany na przepustce. Hmm, jednak przydałaby się trochę lepsza znajomość cyrylicy 🙂

Koszt zakupu przepustki, wraz z ubezpieczeniem i prowizją dla biura turystycznego wynosi 100 zł/os.

Na granicy

My granicę polsko-białoruską przekraczaliśmy w Kuźnicy Białostockiej. Była niedziela, a na granicy byliśmy o godz. 11:00. Nie było kolejki samochodów osobowych, a i ta tirów nie była specjalnie długa. Następnego dnia w drodze powrotnej obserwowaliśmy już zupełnie przeciwną sytuację, długi wąż samochodów osobowych i TIRów na kilka godzin oczekiwania. Cała procedura zajęła nam około godziny włączając w to czekanie na zakończenie przerwy w banku, w którym wymienialiśmy walutę. Obejmuje ona odprawę przez polskich strażników i celników granicznych, wydanie karteczki na auto 😊, wypełnienie kart migracyjnych, odprawę przez białoruskiego strażnika granicznego, który dokładnie sprawdzał przepustki, paszporty, polisy ubezpieczeniowe, zieloną kartę i dowód rejestracyjny auta, oraz odprawę przez białoruską służbę celną w tym wypełnienie i nadanie mocy prawnej deklaracji wwiezienia auta i innych dóbr przez funkcjonariusza białoruskiego. Tutaj okazało się, że nie wypełniliśmy deklaracji na wywóz naszego samochodu, natomiast przemiła celniczka nie tylko wydała nam odpowiedni dokument, ale pomogła wypełnić go punkt po punkcie. Sama kontrola auta przeszła szybko – rzucenie okiem do bagażnika i leżącej w nim torby, zerknięcie na plecaki i tyle.

Zostaliśmy pouczeni, że mamy pilnować naszych egzemplarzy kart migracyjnych i deklaracji dot. wywozu auta, które będziemy musieli okazać w drodze powrotnej, i było po odprawie.

Skorzystaliśmy jeszcze z wymiany gotówki w banku, do którego wejście znajduje się naprzeciwko budki celników i mogliśmy jechać prosto do Grodno.

Obowiązującą na Białorusi walutą jest białoruski rubel.

Ciekawostka 🙂 Jakiś czas temu na rublach były wizerunki zwierząt, m.in. zając, dlatego ruble potocznie nazywane były „zajączkami” („zajczykami”). A skąd się wzięły zwierzaczki na pieniądzach? Obrazki pochodziły ponoć z książki „Zwieri i pticy naszej strany” (wyd. 1957 r.) a przerysował je z niej ówczesny szef wytwórni papierów wartościowych, Siarhiej Słabczanka.

ruble białoruskie

Grodno – gdzie zatrzymać się na noc

Wspominając mój służbowy wyjazd do Grodna sprzed 10 lat to czego obawiałam się najbardziej był nocleg. Mimo iż wtedy spaliśmy wcale nie w najgorszym hotelu (wprawdzie też nie w najwyższej klasy hotelu, ale zdaje się że 2 gwiazdki miał) jego standard był poniżej wszelkich standardów – pleśń w łazience, odchodząca od ścian tapeta. Dlatego tym razem zdecydowaliśmy się na wynajęcie apartamentu i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Apartament (Old City Apartments) wyglądał dokładnie tak jak na zdjęciach na Bookingu, komfortowy, ładnie urządzony, czysty a od Placu Sowieckiego oddalony o mniej niż kwadrans spacerem. Parking przy bloku (od ulicy) był w pełni bezpieczny. Obok sklep spożywczy, w którym można zaopatrzyć się na śniadanie.

Dojazd autem do Grodna – opłaty i formalności

Jeśli wybieracie się w strefę bezwizową to na odcinku od granicy do Grodna nie ma dróg, które podlegają opłatom. Podobnie zresztą z Grodna w kierunku Kanału Augustowskiego.

Z kolei jeśli planujecie zwiedzić większy obszar kraju to spodziewajcie się, że spora część dróg jest płatna. Niestety nie ma tam czegoś takiego jak abonament na konkretną ilość dni jak na przykład u naszych południowych sąsiadów. Na Białorusi funkcjonuje elektroniczny system poboru opłat i aby z niego korzystać musicie wykonać następujące czynności:

  • udać się do Miejsce Obsługi Klienta, które prowadzi sprzedaż BelToll
  • w przypadku granicy z Kuźnicą będzie to druga stacja benzynowa od granicy (po prawej stronie drogi), w przypadku granicy w Bobrownikach będzie to budynek przy pierwszej stacji (po lewej stronie drogi) – i okazać dokumenty rejestracyjne auta oraz własne
  • sprawdzić czy szyba w samochodzie nie jest metalizowana – otrzymacie w tym celu specjalne urządzenie
  • podpisać umowę i uiścić opłatę. Opłata obejmuje stałą kwotę za wynajem urządzenia pokładowego (OBU), czyli takie plastikowe urządzenie wielkości pudełka od zapałek, które przykleja się do szyby. Druga część opłaty to opłata za przejazd drogami płatnymi – jeśli podanie obsłudze planowaną trasę to wyliczy prawdopodobną wysokość opłat drogowych (możecie to zrobić również TUTAJ ). Nie ma problemu z zaplata nieco wyższej kwoty (dla bezpieczeństwa) gdyż nadwyżka zostanie zwrócona. Płatność może być dokonana kartą płatniczą.
  • po podpisaniu dokumentów, obejrzeniu filmu instruktażowego (prawie 5 minut!) zabieracie OBU, które przyklejacie do szyby i w drogę.
  • przed opuszczeniem kraju pamiętajcie aby zwrócić urządzenie.
    W sumie proste. Więcej informacji TUTAJ.

Write A Comment