W tym poście prezentuję wam propozycję weekendowego wyjazdu na Litwę – z tym, że to opcja na długi, 4-dniowy weekend, podczas którego poza stolicą kraju zobaczycie troszkę więcej. Podrzucam więc idealną propozycję na wyjazd majówkowy, na Boże Ciało czy przy okazji innych świąt, podczas których wygospodarujecie łącznie przynajmniej 4 dni wolnego.

Jak się dostać na Litwę

Podstawowe pytanie, które determinuje i kierunek w jakim będziecie się przemieszczać i czas jaki będziecie mieli na miejscu. A ponieważ to plan na troszkę wydłużony weekend nie kombinujemy tu lotów łączonych, z przesiadkami itp.

Samolot będzie najszybszym środkiem transportu i może się okazać wcale nie takim drogim. LOT lata prawie codziennie do Wilna, Kowna i Połągi. Na kilkudniowy wypad nawet z planem objazdu najlepiej wybrać lot do jednego z miast i powrót z innego (np. lot do Połągi a powrót z Wilna). Na miejscu przyda się jednak auto.

Samochód da wam na pewno większą elastyczność, ale i czas dojazdu na Litwę będzie dłuższy. Żeby nie straszyć – my pojechaliśmy samochodem i mimo iż nie należymy do osób, które za kółko wsiadają z wielkim entuzjazmem, to było ok (oczywiście zależy skąd jedziecie, ja tutaj piszę o trasie z Warszawy 😊 )

Co zobaczyć przez 4 dni na Litwie

Kłajpeda i Połąga

Dla osób nie lubiących leżeć na plaży jak my, 1 dzień z noclegiem nad Zatoką Kurońską wystarczy. Tym co chcą się trochę poopalać proponuję zostać dłużej, odpuszczając sobie po drodze jedno z później opisanych miejsc.

W Kłajpedzie udajcie się na spacer wzdłuż rzeki Dangi oglądając zrewitalizowaną część miasta – w kierunku Zatoki Kurońskiej wasze oczy cieszyć będą spichlerze, w których w dzień można wypić kawę i zjeść obiad, a wieczorem przysiąść na drinka czy lokalne piwo. Idąc w przeciwnym kierunku miniecie żaglowiec, nowoczesne apartamenty by spacer skończyć na wzgórzu Jonasa przy miejskich fortyfikacjach. Tutaj zresztą możecie również przypłynąć rowerem wodnym z wypożyczalni w okolicy mostu Birzos. Wróć w kierunku portu, mijając plac teatralny, spacerując uliczkami wśród starych zabudowań Kłajpedy. W porcie kup bilet na prom (1 euro/os) i płyń na Mierzeję Kurońską. Dosyć fajną opcją może być wynajęcie roweru i zabranie ze sobą roweru na drugą stronę Zalewu Kurońskiego (wypożyczalnia jest w pobliżu przystani portowej, będziecie ją mijać idąc na prom).

Zrewitalizowane spichlerze w Kłajpedzie

Połąga w moim odczuciu to miejsce na dłuższy spacer i tyle. Jeśli miałabym wybierać plażowanie wybrałabym raczej Mierzeję Kurońską, choć w obu miejscach plaże są długie i piaszczyste. W XIX w. Połąga pełniła funkcję uzdrowiska, które utworzyła tu rodzina Tyszkiewiczów i do którego zjeżdżali polscy arystokraci. Dzisiaj w pałacu Tyszkiewiczów znajduje się Muzeum Bursztynu (nawet jeśli muzeum nie zwiedzacie warto wejść na teren pałacu do jego ogrodów), a wzdłuż uliczek można przyjrzeć się XIX -wiecznym drewnianym rezydencjom.

Muzeum bursztynu w Połądze

Wizyta w Połądze nie byłaby pełna bez spaceru po molo. Pierwotnie miało ono służyć jako most do cumowania statków, ale zbyt muliste dno nie nadawało się do wprowadzania tutaj statków, dlatego pomost przybrał inną funkcję.

Molo w Połądze

Od molo w kierunku miasta prowadzi promenada wzdłuż której usytuowanych jest mnóstwo kawiarni i restauracji. Jeśli nie jesteście głodni rozejrzyjcie się za stoiskami z wędzonymi rybami i kupcie jedną na później.

Muzeum Zimnej Wojny

Ukryte wśród lasów Żmudzkiego Parku Narodowego wcale nie daje się łatwo znaleźć. Mimo dokładnego opisu drogi i nawet pojawiających się kilku kierunkowskazów można stracić nadzieję, że rzeczywiście do niego się dotrze. Jest po prostu ukryte w głębi lasu z dala od uczęszczanych ścieżek co w sumie nie jest takie dziwne kiedy pomyślimy o pierwotnej roli obiektu.

Muzeum Zimnej Wojny

Muzeum Zimnej Wojny znajduje się w dawnej tajnej bazie nuklearnej (Plokstine raketu baze), w której w 4 silosach ulokowane były atomowe rakiety R-12. Zwiedzanie odbywa się po zakupie biletu (5 euro/os) i można to zrobić samodzielnie lub z przewodnikiem. Teren jest nieduży, trudno się zgubić. Trasa zwiedzania oznaczona (mimo iż tutaj można się czasami pogubić względem podziemnych pomieszczeń i korytarzy) a sale i eksponaty opisane, więc spokojnie można zwiedzać samemu. Co zobaczycie? Obiekt, który pozwalał przeżyć w izolacji nawet 2 tygodnie, pełen korytarzy, sal w których obsługiwano wyrzutnie, historię zimnej wojny w tym na filmach i plakatach propagandowych. Zajrzycie w głąb silosu, w którym jeszcze niedawno ulokowana była rakieta gotowa do wystrzelenia… no właśnie gdzie?

Muzeum zlokalizowane jest w okolicy wsi Ploksciai nad jez. Płotele, ok. 30km za Połągą w kierunku północno – wschodnim. Proponuję tam zajechać w drodze z Połągi do Kowna, nieco wydłużając drogę do Kowna. Jeśli macie chwile jedźcie też nad jezioro.

Kowno

My Kowno potraktowaliśmy przelotem na 3-godzinny spacer, ale jeśli chcecie poczuć jego klimat sugerowałabym zatrzymać się tutaj na noc. Na samo zwiedzanie wiele więcej czasu nie potrzebujecie, chyba że macie zamiar zaglądać do każdego kościoła i muzeum (nam starczyło spojrzenie z zewnątrz). Zaparkowaliśmy auto na dużym parkingu miejskim przy Zamku i stąd rozpoczęliśmy nasz spacer. Sam zamek to dzisiaj tylko baszta i fragment muru. Od niego przysłowiowy rzut beretem jest pod Ratusz (zwany „Białym Łabędziem”) i Bazylikę archikatedralną Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Następnie deptakiem zastawionym restauracyjnymi ogródkami przedostajemy się w kierunku Alei Wolności, która w dniu naszej wizyty akurat była cała w remoncie. Przysiadamy na dłuższą chwile przy Soborze Św. Michała Archanioła znajdującym się na końcu Alei Wolności, w którego katakumbach znajduje się muzeum na wzór Niewidzialnej Wystawy (Muzeum for the Blind).

W drodze powrotnej do auta odbijamy do zielonej oazy Kowna, czyli na wyspę Niemen.

Spacerując ulicami Kowna rozejrzyj się za sztuką uliczną. Więcej o niej na końcu tekstu.

Kowno

Wilno

Jeden dzień w Wilnie to wystarczająco aby zobaczyć co najważniejsze miejsca i jeszcze się wynudzić. A co trzeba zobaczyć?

Ostra Brama inaczej Brama Miednicka, czyli pozostałości po dawnych murach obronnych miasta (była jedną z 10 bram wjazdowych do miasta). Dzisiaj symbol tego miasta. W środku kaplica Ostrobramska z obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej (Matki Boskiej Miłosiernej). Na pewno pamiętasz ten fragment mickiewiczowskiej Inwokacji z „Pana Tadeusza”, w której zwraca się on „Panno Święta, co (…) w Ostrej świecisz Bramie”. Pamiętasz jak zakuwałeś ten fragment na pamięć by wyrecytować jako jeden z 30 pozostałych uczniów w twojej klasie. Ja pamiętam i pamiętam jak tego dnia nienawidziłam. Tak, to tutaj, w tej bramie znajduje się ten obraz. Trudno ominąć, rozpoznasz po tłumach Polaków modlących i fotografujących się na jej tle. No jak już jesteś w Wilnie to nie wypada tutaj nie przyjść.

Obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej, Wilno

Spacerując ulicą Zamkową, czyli obecnym deptakiem, dojdziesz do Placu Katedralnego z Bazyliką Archikatedralną św. Stanisława i św. Władysława -główną świątynią katolicką na Litwie. W jej podziemiach i murach spoczywają książęta i zasłużeni dla kraju magnaci. Nad wejściem do katedry zauważycie 3 postacie – św. Kazimierza, Stanisława i Helenę, którzy symbolizować mają Litwę, Polskę i Ruś. Przed katedrą stoi charakterystyczna dzwonnica.

Zaraz za katedrą, jakby na jej tyłach znajduje się Zamek Wielkich Książąt Litewskich (Zamek Dolny). Obecnie znajduje się tutaj muzeum – do opisu ekspozycji odsyłam na stronę muzeum.

Obejdź górę znajdującą się za bazyliką, wejdź na jej szczyt (można wejść schodami lub skorzystać ze specjalnej kolejki) by spojrzeć na panoramę miasta z Baszty Zamku Giedymina. Zwiedzanie Baszty to koszt 5 euro/os, który musicie pokryć nawet jeśli nie interesuje was historia zamków i fortyfikacji wileńskich a jedynie chcecie wejść na jej taras widokowy. Z kolei panie bileterki wskazując drogę zwiedzania trochę przymuszają do zobaczenia tej wystawy😊

Baszta Zamku Giedymina, wilno

Schodząc z baszty kierujcie się do Ogrodów Bernardynów – parku, z którego dalej pójdziecie albo na Górę Trzykrzyską z pomnikiem Trzech Krzyży albo w kierunku Zarzecza. Z Góry Trzykrzyskiej również roztacza się panorama miasta.

Z kolei Zarzecze to dzielnica Wilna, na terenie której litewscy artyści ogłosili utworzenie Republiki Zarzecza, zwanej również Republiką Artystów. Wchodząc na jej teren mostem Zarzecznym mijacie znaki nawiązujące do tych przygranicznych, które sugerować mają rzeczywiście wejście na teren odrębnego państwa. Spokojnie, nikt tutaj paszportów nie sprawdza 😊 Republika Artystów i jej konstytucja ogłoszone zostały 1 kwietnia 1997 roku i w sumie nie wiadomo czy jest to żarcik czy oni na serio. Na terenie „republiki” znajdziecie tablice z tekstem konstytucji. Ta cicha dzielnica jest pełna restauracji i kawiarni, a z murów wielu budynków zerkają dzieła artystów, czy to w postaci murali czy wyeksponowanych obrazów. O muralach wileńskich również na końcu tekstu.

Republika Zarzecza w Wilnie

Na niewielkim placu waszą uwagę powinien zwrócić Anioł, za którego ponoć sprawą Zarzecze z dzielnicy niespokojnej zamieniło się w przystań artystów. Podobno zanim pojawił się tutaj anioł stróż przez jakiś czas w tym miejscu stało jajo, z którego właśnie ów Anioł się wykluwał.

Z Zarzecza wróćcie do Starego Miasta gubiąc się w jego urokliwych uliczkach. Wilno jest miastem wielu kościołów, do których również możecie zajrzeć. Na Starym Mieście warto tez zatrzymać się przy Uniwersytecie Wileńskim i Ratuszu.

Dopadł nas taki etap w tym naszym podróżowaniu, w którym nie mamy ochoty zaglądać do muzeów, nawet jeśli wszystkie źródła mówią, że warto. Dlatego w Wilnie w żadnym nie byliśmy, ale jeśli wy planujecie to podobno trzeba odwiedzić: Muzeum Ofiar Ludobójstwa, Centrum Sztuki Współczesnej, Narodową Galerię Sztuki.

Troki

W drodze powrotnej do Polski ostatni przystanek zróbcie w Trokach, dawnej stolicy Litwy. Tutaj na jeziorze Galwe, na wyspie znajduje się XV-wieczny zamek, który przez pewien czas był siedzibą władców Wielkiego Księstwa Litewskiego. Troki do dzisiaj zamieszkałe są przez mniejszość narodową Karaimów, których kuchni możecie spróbować na miejscu.

Zamek w Trokach (zdjęcie z 2007 r. pierwszą cyfrówką)

Vilnius Pass

Jeśli w przeciwieństwie do nas planujecie zwiedzić Wilno bardziej dokładnie odwiedzając jego muzea warto rozważyć zakup Vilnius Pass. Poza darmowym wejściem do muzeów będzie mogli skorzystać z wielu zniżek, zarówno na atrakcje turystyczne jak i w restauracjach. Więcej o zniżkach TUTAJ a kartę kupicie w Informacji Turystycznej na terenie miasta lub online TUTAJ .

Street art w Wilnie i Kownie

Zwiedzając Wilno i Kowno nie da się obojętnie przejść obok murali, które wmalowują się w przestrzeń obu miast, a nieraz ożywiają szaro – żółte mury miejskie. Jest ich naprawdę sporo, czasami wrysowują się w architekturę, czasami poruszają społeczne tematy, czasami są komentarzem politycznym artysty. Dlatego zasługują na szczególną uwagę.

Chyba najbardziej znanym muralem w Wilnie jest ten, na którym Władimir Putin i Donald Trump wymieniają się dymkiem papierosowym (w pierwszej wersji muralu, sprzed zniszczenia przez wandali, Trump i Putin całowali się).

Mindaugas Bonanu, Dominykas Čekauskas, mural Putin całujący Trumpa, w Wilnie

Mapę murali wraz z opisem każdego z nich znajdziecie TUTAJ .

Z kolei w Kownie w ramach programu Living Wall powstała specjalna platforma, na której mogą się ze sobą skontaktować artyści i właściciele budynków. Po prezentacji projektu mają oni szansę na sfinansowanie go przez gminę. W ten sposób zniszczone ściany dostają nowe życie (więcej o projekcie przeczytacie TUTAJ). Podobny projekt wdrożony został w 2019 roku również w komunikacji miejskiej, gdzie w ramach projektu wymiany taboru autobusowego, zanim nowy zastąpi stary, na pożegnanie te stare autobusy również są ozdabiane przez artystów.

Write A Comment